Dziennik Gazeta Prawana logo

Przeżył upadek z 4,5 km, bo wpadł w krzaki

12 października 2007, 14:48
Ten tekst przeczytasz w 1 minutę
Brytyjski spadochroniarz Michael Holmes przeżył upadek z 4570 metrów. Gdy spadochrony, główny i zapasowy, odmówiły posłuszeństwa, zaczął żegnać się z życiem. Niezwykłym zrządzeniem losu przeżył, bo upadek zamortyzował potężny krzak jeżyn. "Nie mogę doczekać się następnego skoku" - zapowiada.

Michael, 25-latek z Jersey ze śmiertelnie groźnego wypadku wyszedł "jedynie" z przebitym płucem i złamaną kostką. Skok w okolicach Taupo nad należącą do Nowej Zelandii Wyspą Północną miał być tylko kolejnym, rutynowym. Chłopak od kilku lat pracuje z grupą profesjonalnych skoczków z Taupo Tandem Skydiving, dla których wyczyny utrwala na taśmie filmowej.

Po ostatnim skoku znaleziono go nieprzytomnego, w samym środku wielkiego krzaka jeżyn. Dla spadającego z prędkością ponad 160 km/h ciała mężczyzny zadziałał on jak poduszka. "Gdy na 300 metrach nie otwierał się zapas, pomyślałem, że to już koniec. Nie ma wtedy zbyt wiele czasu, by się przygotować na śmierć" - Holmes mówił ze szpitalnego łóżka.

Poniżej jeden z filmów kręconych przez Michaela dla żądnych wrażeń skoczków-amatorów.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj