Pokój w Libanie jest zagrożony. Izrael straszy, że zaatakuje libański Hezbollah, jeśli ten nie uwolni porwanych rok temu izraelskich żołnierzy, i jeśli Syria nadal będzie dostarczać broń libańskim terrorystom. "Kruchy ład, jaki zapanował po zawarciu rozejmu w zeszłym roku, jest zagrożony" - mówi stanowczo minister obrony Izraela Amir Perec.
Perec ostrzega, że powtórzyć się może sytuacja sprzed roku, gdy do południowego Libanu wkroczyła izraelska armia. Stało się tak po porwaniu przez Hezbollah dwóch izraelskich żołnierzy.
"Ich uwolnienie było jednym z warunków rozejmu, a do tej pory ich nie wypuszczono. Do tego Syria narusza zakaz dostarczania broni terrorystom z Hezbollahu" - tak Perec skarżył się sekretarzowi generalnemu ONZ Ban Ki Munowi, który właśnie rozpoczął dwudniową wizytę na Bliskim Wschodzie.
A Ban Ki Mun skrytykował nie tylko Liban, ale i Izrael. Dlaczego? Bo jego zdaniem, także Tel Awiw łamie warunki zawieszenia broni z Hezbollahem. Choćby przez to, że wysyła samoloty nad terytorium Libanu.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Powiązane