Powiedział o tym PAP we wtorek Maciej Kujawski z Prokuratury Generalnej. Jak podkreślił, polskie śledztwo będzie musiało zostać przeprowadzone we współpracy z hiszpańskimi organami śledczymi, bo w katastrofie zginęli polscy obywatele. Sprawdzone będzie też, czy rozbite awionetki były zarejestrowane w Polsce.

Reklama

Według Kujawskiego, obecnie Biuro Postępowania Przygotowawczego Prokuratury Generalnej analizuje przepisy, by wyznaczyć prokuraturę, która przeprowadzi śledztwo. Prawo mówi, że sprawa trafia do Prokuratury Rejonowej Warszawa-Śródmieście, jeśli nie ma zastosowania żaden przepis wyznaczający tzw. właściwość miejscową (np. miejsce przestępstwa, miejsce rejestracji samolotu).

W poniedziałek w Asturii (północna Hiszpania) doszło do dwóch tragicznych w skutkach wypadków awionetek, w których zginęło czterech Polaków. Jak podała Gwardia Cywilna z Gijon, w trudnym terenie w górach Bayas rozbiła się awionetka z architektem Stefanem Kuryłowiczem i jego współpracownikiem Jackiem Syropolskim, a awionetka z Januszem Zieniewiczem i Jackiem Olesińskim rozbiła się na lotnisku w Castrillon. To największy wypadek awionetek w Hiszpanii od 5 lat.

PAP/EPA / ASTURIAS FIRE BRIGADE HANDOUT

Według lokalnego dziennika "El Comercio" z Gijon, była też trzecia awionetka, która bezpiecznie wylądowała w Santander. Lecieli nią Polak i Niemiec, których nazwiska nie są podawane do publicznej wiadomości - prasa określa ich jako Oscara D. i Janusza A. W. We wtorek mają składać zeznania na policji. Do tej pory nie wiadomo, czy awionetki zderzyły się w powietrzu, jak poinformowano na początku, czy też doszło do dwóch niezależnych od siebie wypadków.

Według "El Comercio" awionetka, którą leciał Zieniewicz i Olesiński, spadła na pusty budynek na placu postojowym samolotów, między wieżą kontrolną i zbiornikami z paliwem. "Słyszałem silnik coraz bliżej, a potem huk" - mówił gazecie pracownik lotniska Roberto Soriano. "Gdyby maszyna spadła kilka metrów dalej na prawo, rozbiłaby się o wieżę kontrolną; jeżeli trochę więcej na lewo, wpadłaby na zbiorniki z paliwem i doszłoby do wybuchu, który zmiótłby nas wszystkich" - dodał.

Na pokładzie każdej awionetki leciało po dwóch pasażerów. Wybrali się na rajd lotniczy, który realizowali w kilku etapach. 4 czerwca przylecieli do San Sebastian z dwóch różnych lotnisk we Francji. Zamierzali udać się do miejscowości Vilar da Luz w Portugalii lub Oporto.

PAP/EPA / J.L. CEREIJIDO

Pilot awionetki, która bezpiecznie wylądowała w Santander, kontaktował się wcześniej z wieżą kontrolną lotniska w Asturii i pytał o warunki pogodowe. Po otrzymaniu komunikatu meteorologicznego, postanowił zawrócić do Santander, o czym poinformował kolegów z dwóch pozostałych awionetek. Ci jednak zdecydowali się kontynuować podróż. Piloci usiłowali lądować w bardzo trudnych warunkach atmosferycznych w Asturii - w okolicy panowała gęsta mgła i padał ulewny deszcz.

Według "El Comercio", piloci awionetek, które uległy wypadkowi, tuż przed tragedią także skontaktowali się z wieżą kontrolną lotniska w Asturii i prosili m.in. o zezwolenie na lądowanie. Cała treść ich rozmowy z wieżą jest poufna ze względu na prowadzone śledztwo.

Delegat rządu w Asturii, Antonio Trevin powiedział, że ciała osób, które zginęły, są w stanie uniemożliwiającym identyfikację, a wstępną identyfikacje prowadzono na podstawie otrzymanej dokumentacji. Rządowa komisja śledcza bada przyczyny katastrofy. Pierwsze wyniki oczekiwane są za dwa tygodnie.

PAP/EPA / J.L. CEREIJIDO

Stefan Kuryłowicz był jednym z najwybitniejszych polskich architektów, wielokrotnie nagradzanym w kraju i za granicą. Wykładał na Politechnice Warszawskiej. Jacek Syropolski współpracował z nim w pracowni architektonicznej Kuryłowicz & Associates. To z niej wyszły projekty m.in. warszawskiego biurowca LOT-u, Stadionu Miejskiego w Białymstoku czy domu handlowego Wolf Bracka w Warszawie.