"Na tym etapie mamy już 53 zabitych" - powiedział gubernator w kanale Televisa. Dodał, że napadu dokonało około godz. 16 (23 czasu polskiego) sześciu mężczyzn, którzy przyjechali do kasyna w dwóch samochodach. Wcześniej mówiono o 20 sprawcach.

Reklama

Napastnicy wtargnęli do Casino Royale, rozlali w nim benzynę i podpalili budynek. Następnie, według świadków, kazali klientom i pracownikom kasyna wyjść na zewnątrz, ale część przerażonych ludzi uciekła w głąb budynku, gdzie zginęli.

Burmistrz Monterrey Fernando Larrazabal powiedział, że wiele ciał znaleziono w toaletach, gdzie ludzie chowali się przed bandytami. W akcie desperacji służby ratunkowe pożyczyły koparki z pobliskiej budowy, by zburzyć ściany kasyna i wydobyć uwięzionych wewnątrz ludzi.

Był to jeden z najtragiczniejszych w skutkach ataków na centrum rozrywki w Meksyku od 2006 roku, kiedy prezydent Felipe Calderon rozpoczął walkę z kartelami narkotykowymi. Wcześniejsze doniesienia mówiły o 40 ofiarach śmiertelnych, jednak bilans rósł, w miarę jak służby ratunkowe znajdowały kolejne ciała.

PAP/EPA / STR

Prokurator stanowy stanu Nuevo Leon, Leon Adrian de la Garza powiedział, że najprawdopodobniej za atakiem stoi gang narkotykowy. To już drugi napad na to kasyno w ciągu trzech miesięcy. Pod koniec maja bandyci ostrzelali Casino Royale i dwa inne, ale nikt nie ucierpiał.

Kartele często wymuszają haracze od kasyn i innych przedsiębiorstw, grożąc spaleniem lub napaścią w razie odmowy.

W ostatnich miesiącach Monterrey stało się sceną krwawych walk o wpływy między gangami Zetas i Gulf. W tym dawnym mieście-symbolu postępu i dobrobytu liczba zabójstw na tle narkotykowym w bieżącym roku już wyniosła niemal dwukrotnie więcej niż rok temu i trzy razy więcej niż dwa lata temu.