Na Kamczatce cały czas trwa erupcja wulkanu Kizimen - podaje tvn24.pl. Chmury popiołu unoszą się nad częścią Pacyfiku na wysokości 10 kilometrów. To, zdaniem ekspertów, może sparaliżować ruch lotniczy, bo chmura jest śmiertelnie niebezpieczna dla samolotów. Oznaczyli więc wulkan najgroźniejszym kodem zagrożenia dla maszyn.

Poprzedni paraliż ruchu lotniczego miał miejsce wiosną 2010. Wybuch islandzkiego wulkanu wstrzymał ruch nad Europą. Tysiące pasażerów koczowały na lotniskach, a zagraniczne delegacje nie były w stanie dotrzeć na pogrzeb Lecha Kaczyńskiego.