Obrońcy Chodorkowskiego byli ostrożni w ocenach i powiedzieli, że nie wiedzą, czy to było techniczne, czy realne zwycięstwo, które mogłoby doprowadzić do złagodzenia wyroku.

Reklama

Chodorkowski i jego partner biznesowy Płaton Lebiediew zostali skazani w grudniu 2010 roku przez Sąd Rejonowy w Moskwie na 13,5 roku więzienia za rzekome przywłaszczenie 218 mln ton ropy naftowej i wypranie uzyskanych w ten sposób pieniędzy. Moskiewski Sąd Miejski w maju 2011 roku złagodził kary wymierzone im przez sąd I instancji do 13 lat. Sąd uznał, że ilość rzekomo zdefraudowanej przez podsądnych ropy była mniejsza o 130 mln ton.

Na wolność Chodorkowski i Lebiediew wyjdą w 2016 roku, gdyż na poczet kary zaliczono im wcześniejszy wyrok, który odsiadują. W pierwszym procesie, w 2005 roku, biznesmeni zostali skazani na osiem lat pozbawienia wolności za domniemane oszustwa podatkowe i uchylanie się od płacenia podatków. Obydwaj konsekwentnie odpierali wszystkie wysunięte wobec nich zarzuty, uważając je za sfabrykowane i politycznie umotywowane.

Obydwaj apelowali w sprawie wyroku z grudnia 2010 roku, lecz sąd w Moskwie odrzucił w ubiegłym roku ich apelację i sędzia Sądu Najwyższego podtrzymał tę decyzję.

Jednak przewodniczący Sądu Najwyższego Rosji zanegował odrzucenie apelacji i odesłał ją ponownie do sądu niższej instancji - poinformował we wtorek rzecznik SN Paweł Odincow.

Do tej pory wszystkie sądy i sędziowie wydawali w tej sprawie jedynie karygodne i nielegalne wyroki zapadające gdzie indziej - podkreślili obrońcy Chodorkowskiego