Dziennik Gazeta Prawana logo

Jak hartował się program atomowy Kim Dzong Una

19 września 2017, 11:43
Ten tekst przeczytasz w 5 minut
Korea Północna
Korea Północna/Shutterstock
Pjongjang nie zbudowałby bomby „A” bez wsparcia z zewnątrz.

Przez ambicje atomowe Korei Płn. łącza między najważniejszymi stolicami rozpalają się w ostatnich dniach do czerwoności. Wczoraj szef niemieckiej dyplomacji wezwał do bezpośrednich rokowań z KRLD. W niedzielę prezydent USA Donald Trump rozmawiał ze swoim południowokoreańskim odpowiednikiem Moon Jae-inem o zaostrzeniu sankcji wobec władz w Pjongjangu.

Bezpośrednią przyczyną wzrostu niepokoju jest piątkowa próba rakietowa. Pocisk przeleciał nad japońską wyspą Hokkaido i po 3700 km wpadł do Pacyfiku. Na razie sankcje niewiele dają, a społeczności międzynarodowej kończą się pomysły, jak zapanować nad nieprzewidywalnym dyktatorem, który, jak widać, dysponuje w pełni sprawnym systemem broni jądrowej.

Aby taki system stworzyć, reżimowi Kimów nie wystarczyła praca naukowców w kraju. Bomby „A” nie zbudowano by bez intensywnego przepływu technologii z Rosji, Chin, Iranu czy Pakistanu. W ten sposób na mapie pojawił się kraj, który teoretycznie nie powinien mieć zaplecza, żeby wypracować własną broń nuklearną. A test ładunku z 3 września o dużo większej mocy, niż do tej pory przypuszczano (60–80 kt), dowiódł, że Koreańczycy są dużo dalej, niż do tej pory myśleliśmy.

Pierwszy reaktor

Początki prac nad pierwiastkami promieniotwórczymi w KRLD datuje się na lata 50. W 1956 r., trzy lata po zakończeniu wojny koreańskiej, naukowcy z Północy zostali zaproszeni do Zjednoczonego Instytutu Badań Jądrowych w Dubnej, by zapoznać się z rozwiązaniami sowieckimi. Badaczom wysłanym przez Kim Ir Sena udało się zgromadzić podstawową wiedzę na temat pierwiastków promieniotwórczych. Dodatkową zachętą dla reżimu Kima i ZSRR był fakt, że Amerykanie pod koniec lat 50. umieścili na terenie Korei Płd. swoje głowice nuklearne (wycofali je dopiero w 1991 r.).

W 1962 r. powstał Ośrodek Badań Jądrowych w Jongbjon. To tam północnokoreańscy konstruktorzy pracujący pod nadzorem radzieckiego uczonego Władisława Kotłowa zbudowali pierwszy reaktor atomowy. W 1980 r. naukowcy ci zostali dopuszczeni do prac nad wzbogacaniem paliwa nuklearnego i konstruowaniem ładunku jądrowego przez Chiny. W tym samym roku ruszyła budowa pierwszego w pełni północnokoreańskiego reaktora jądrowego (obecnie KRLD dysponuje ok. 20 takimi obiektami) i zakładu produkcji paliwa z dostępnych na terenie państwa złóż uranu. Cztery lata później powstało laboratorium radiochemiczne, w którym odzyskiwano pluton z wypalonego paliwa jądrowego.

Dalsza współpraca

W 1991 r., gdy Korea Płn. wskutek upadku ZSRR straciła protektora, Pjongjang został zmuszony do podpisania porozumienia z Międzynarodową Agencją Energii Atomowej. Dokument poskutkował przerwaniem prac nad budową dwóch kolejnych reaktorów oraz zezwolił na wstęp międzynarodowym inspektorom, którzy potwierdzili, że Koreańczycy z Północy przerabiają zużyte paliwo na pluton. Okazało się też, że reżim współpracuje przy rozwoju technologii umożliwiającej budowę bomby atomowej z Syrią, Iranem i Pakistanem.

Abdul Kadir Khan, ojciec pakistańskiej bomby atomowej, sprzedawał Korei Płn. części i technologie. W 1997 r. Pjongjang otrzymał od Islamabadu wirówki do wzbogacania uranu. Odwdzięczył się transferem technologii do budowy pocisków balistycznych. Pjongjang był hojny dla tych, którzy mu pomagali. Z ujawnionego listu jednego z komunistycznych dygnitarzy wynika, że gen. Dźehangir Karamat dostał 3 mln dol., a gen. Zulfikar Khan – pół miliona i biżuterię. Obaj byli zaangażowani w program jądrowy Pakistanu.

Amerykański inspektor Siegfried Hecker, który odwiedził Koreę Płn. w 2004 r., uznał, że wydajność produkcji plutonu na poziomie 6 kg rocznie wystarcza, by skonstruować bombę. Po powrocie do USA Hecker zeznał przed komisją senacką, że podczas wizyty Koreańczycy postawili przed nim walizkę, w której znajdowały się dwa słoiki. W jednym z nich miało się znajdować 200 g plutonu gotowego do umieszczenia w głowicy. – – mówił. Jak przyznał, nie miał jednak narzędzi, by stwierdzić, czy faktycznie trzyma w ręku serce bomby atomowej.

Pierwsza próba

Potwierdzenie przyszło dwa lata później. Wówczas reżim przeprowadził na górze Mantapsan pierwszą próbę nuklearną. Moc ładunku na podstawie danych wywiadowczych, sejsmograficznych i meteorologicznych oszacowano na równowartość 1 kt trotylu. To 15-krotnie mniej, niż miała bomba zrzucona na Hiroszimę. Bezpośrednią konsekwencją próby były sankcje ONZ. Nie powstrzymały one jednak Korei Płn. przed przeprowadzeniem kolejnej próby w 2009 r. Siłę eksplozji szacowano na 4–5 kt. W styczniu 2016 r. międzynarodowe gremium ekspertów oceniło, że Korea Płn. dysponuje najwyżej 20 głowicami jądrowymi, z których żadna nie jest silniejsza niż 20 kt. Zaskoczenie przyszło 3 września 2017 r., gdy odnotowano wybuch o mocy 60–80 kt.

Pociski balistyczne

Sam ładunek nuklearny na nic się nie zda, jeśli wojsko nie będzie dysponowało skutecznymi środkami przenoszenia. W tym sowieckie władze nie chciały pomóc, więc Pjongjang poprosił o wsparcie Chiny. Mao Zedong się zgodził i w 1977 r. Koreańczycy zostali dopuszczeni do programu budowy chińskiego pocisku balistycznego. W tym samym czasie naukowcy zaczęli też kopiować rozwiązania z rakiet radzieckich i egipskich. Efektem tej współpracy było przetestowanie w 1984 r. rakiety krótkiego zasięgu Hwasong-5.

Rok po tym teście Pjongjang porozumiał się także z Iranem. – – mówi DGP wysoki rangą polski wojskowy, pragnący zachować anonimowość. Największym sukcesem KRLD jest rakieta dalekiego zasięgu Taepodong-2. Jej zmodyfikowana wersja Unha-3 umieściła na orbicie sztucznego satelitę. Szacuje się, że zasięg pocisku może wynosić od 4 tys. do 10 tys. km.

Korea Płn. stara się też zdobywać technologie za pomocą wywiadu. W 2011 r. ukraińskie służby zatrzymały dwóch Koreańczyków, którzy próbowali wykraść plany pocisków balistycznych. A 14 sierpnia tego roku Międzynarodowy Instytut Studiów Strategicznych w Londynie opublikował raport, z którego wynika, że w nowo testowanych rakietach zainstalowano silniki produkowane w Rosji i na Ukrainie. Nie wiadomo jednak, skąd ani w jaki sposób te technologie przeniknęły na Płw. Koreański.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj