Dziennik Gazeta Prawana logo

"Na perski dywan w znoszonych gumofilcach". Polska, kraj z Europy Wschodniej

30 września 2017, 10:55
Ten tekst przeczytasz w 18 minut
Polska
Polska/Shutterstock
Jak cię widzą, tak cię piszą? Jeśli w tym powiedzeniu jest źdźbło prawdy, to na europejskich salonach jesteśmy postrzegani jako ktoś, kto wszedł na perski dywan w znoszonych gumofilcach. 

Niechęć do ponownego wyboru Donalda Tuska na przewodniczącego Rady Europejskiej, tłumy Polaków protestujących przeciwko zmianom w sądownictwie, polityka uchodźcza. Najczęściej w tym kontekście o Polsce mówi się w Europie. I najczęściej źle. Nasi rozmówcy przyznają jednocześnie, że w wielu sprawach racja może być po stronie polskich polityków. Sęk w tym, że ci nie potrafią tego zakomunikować tak, by nie wzbudzać niechęci. Ani ustąpić w żadnej sprawie. Przykład? Wycinka Puszczy Białowieskiej. Od kilku zagranicznych korespondentów słyszymy, że na Zachodzie nikt nawet nie zwróciłby na tę sprawę uwagi. Gdyby nie upór, który doprowadził do tego, że temat ten stał się newsem w połowie europejskich serwisów internetowych. O to, jak postrzegane są działania PiS w innych krajach członkowskich, postanowiliśmy zapytać korespondentów prasowych z Niemiec, Węgier, Łotwy, Finlandii, Rumunii, Estonii i Danii. Efekty?

– mówi Artjoms Konohovs, brukselski korespondent Latvijas Radio.

– dodaje Ilze Nagla, dziennikarka Latvijas Televizija.

– twierdzi Heli Satuli, dziennikarka fińskiej gazety "Nykypäivä".

wskazuje Mihaela Gherghisan, rumuńska korespondentka z Brukseli dla Radio France Internationale.

wyjaśnia Epp Ehand, dziennikarka Eesti Rahvusringhääling, czyli estońskiej telewizji publicznej.

Nawet jeśli jakiś kraj dostrzeże pozytywny aspekt rządów PiS, to pierwotny zachwyt szybko zamienia się w szykanę. –– stwierdza Ilze Nagla.

Czyżby zatem nikt nie mówił o Polsce dobrze? Są tacy, którzy to robią. –– uważa István Lovas, węgierski dziennikarz współpracujący z prawicowymi mediami. Również jeden z duńskich dziennikarzy przyznaje nam nieoficjalnie, że choć postrzeganie Polski w ostatnich latach zmieniło się w jego kraju na gorsze, to w Danii wciąż można znaleźć sojuszników naszego kraju. – – mówi nam Duńczyk.

Pozycja Polski, przynajmniej ta wizerunkowa, nie jest we Wspólnocie najmocniejsza. Dla przeciwwagi warto dodać, że w środowisku brukselskich urzędników obrywa również rodzima opozycja. Angela Merkel podczas ostatniej wizyty w Polsce nalegała na spotkanie z jej przedstawicielami. I z tego, co słyszeliśmy od jednego z przedstawicieli KE, srogo się zawiodła.

– opowiada nam pracownik Komisji Europejskiej.

To, że Polska ma coraz gorszy PR, potwierdzają też Polacy. "Pozycja Polski na arenie europejskiej jest niestety bardzo słaba. Niekorzystne decyzje Komisji Europejskiej podejmowane w ostatnim czasie byłyby jeszcze 3–4 lata temu nie do pomyślenia. Nie byłoby zgody na pokrzywdzenie Polski. Teraz przedstawicielom wielu krajów podniesienie ręki za czymś, co może uderzać w Polskę, przychodzi łatwiej" – mówiła nam w czerwcu Elżbieta Bieńkowska, obecnie komisarz unijny ds. rynku wewnętrznego, przemysłu, przedsiębiorczości i MSP. Jej zdanie potwierdza dr Jarosław Mulewicz, główny negocjator umowy stowarzyszeniowej pomiędzy Polską a UE, a obecnie ekspert BCC. Przyznaje, że atmosfera z miesiąca na miesiąc gęstnieje: – – twierdzi ekspert. Mówi też, że nie potrafi doliczyć się, ile razy podczas ostatniej wizyty w Brukseli musiał słuchać zapytań typu: "Skoro jesteście tak bardzo niezadowoleni z bycia państwem członkowskim, to po co w ogóle jesteście w UE? Przecież nikt was do tego nie zmusza!".

Od jednego z wysoko postawionych urzędników brukselskich słyszymy zaś, że najlepiej o zmianie wizerunku Polski świadczy to, że jeszcze kilka lat temu mówiono o "Polsce, kraju Europy Centralnej. Teraz coraz częściej w ustach brukselskich decydentów wybrzmiewa: "Polska, kraj Europy Wschodniej". Ten sam urzędnik rozwiewa nadzieje Polski na przejęcie po Brytyjczykach siedzib Europejskiego Urzędu Nadzoru Bankowego oraz Europejskiej Agencji ds. Leków. –– zarzeka się urzędnik KE.

Warto jednak zadać sobie pytanie, czy złe postrzeganie kraju nad Wisłą rzeczywiście zaczęło się od początku rządów PiS. – – uważa Artjoms Konohovs.

Co ciekawe, część naszych rozmówców przyczyn uprzedzenia do Polski upatruje w rządach PiS jeszcze z lat 2005–2007, kiedy to partia wstąpiła w koalicję z Ligą Polskich Rodzin oraz Samoobroną. –– tłumaczy Marek Orzechowski, wieloletni korespondent telewizji z Bonn i Brukseli, autor książek razem z komisarzem Günterem Verheugenem o rozszerzeniu UE.

Tę teorię potwierdza także Mihaela Gherghisan. Jej zdaniem po tylu latach odczuwalne są skutki sporów o kształt traktatu lizbońskiego. I to, że w Brukseli dalej pamięta się konflikty Polaków o to, kto powinien reprezentować Polskę na unijnym plenum. Za konfliktowych zaś uważano braci Kaczyńskich, a nie Donalda Tuska, choć na krajowej scenie to właśnie on był przez wielu postrzegany jako agresywniejszy gracz.

Samotnie przeciw swojemu

Zamieszanie w marcu br. związane z reelekcją Donalda Tuska na przewodniczącego Rady Europejskiej (oraz słynne głosowanie UE–Polska z wynikiem 27:1) sprawiło, że w państwach członkowskich na Polskę zaczęło się patrzeć z narastającym do dziś sceptycyzmem.

– komentuje Daniel Brössler, brukselski korespondent "Süddeutsche Zeitung". Jego słowa potwierdza Martyna Czarnowska, redaktorka dziennika "Wiener Zeitung". Jej zdaniem wetowanie reelekcji Tuska wywołało u Niemców konsternację i przyczyniło się do poczucia, że polskiego rządu nie można już traktować tak poważnie jak niegdyś. mówi.

O sporze dotyczącym Donalda Tuska krytycznie wypowiadają się również przedstawiciele innych krajów.

– twierdzi Epp Hand.

– mówi z kolei Artjoms Konohovs. I dodaje, że całe zamieszanie paradoksalnie wzmocniło pozycję Tuska w Brukseli. Przedstawiciele innych państw członkowskich zaczęli mu bowiem kibicować bardziej, jako że wybór innego polityka na funkcję przewodniczącego RE oznaczałby wygraną PiS. I faktycznie, Donald Tusk jest obecnie w Brukseli oceniany raczej korzystnie. Podczas wizyty w Belgii było nam dane słyszeć od przedstawiciela Rady Europejskiej, że duże wrażenie zrobiło na wszystkich przede wszystkim pierwsze wystąpienie Donalda Tuska, skierowane do pracowników.

– słyszymy. Nasz rozmówca spostrzega również, że odkąd Tusk objął ponownie stanowisko przewodniczącego, działania Rady Europejskiej stały się dużo bardziej przejrzyste niż do tej pory. Widać to chociażby na przykładzie publikowanych przez nią konkluzji.

– słyszymy na brukselskich korytarzach.

Kontrowersyjny wybór, ale wspólny

Innym szeroko komentowanym działaniem PiS jest konsekwentna odmowa przyjmowania uchodźców. Szef Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i Administracji Mariusz Błaszczak wciąż argumentuje, że decydujące w tym zakresie są przede wszystkim kwestie bezpieczeństwa. Na podobnym stanowisku stoją również Węgrzy oraz Czesi.

– uważa Martyna Czarnowska. Z kolei Daniel Brössler mówi nam, że polski rząd ma prawo wątpić w słuszność decyzji o relokacji uchodźców w państwach członkowskich. Jeśli jednak zapadła decyzja o tym, że wszystkie kraje UE mają zobowiązać się do wspólnego działania w tym zakresie, to Polska ma obowiązek się do niej dostosować. – – twierdzi Brössler.

Na temat przyjmowania uchodźców rozmawiamy z wysoko postawionym przedstawicielem Komisji Europejskiej. Usłyszeliśmy od niego, że obowiązkiem krajów nowoczesnej Europy jest pomoc ludziom uciekającym przed wojną. I najważniejsza jest przy tym współpraca wszystkich. – – słyszymy od urzędnika. I choć o oficjalne wsparcie dla stanowiska Polski ze strony innych krajów trudno, okazuje się, że konsekwencja rodzimego rządu znajduje w nich zrozumienie, zwłaszcza w tych z Europy Wschodniej.

– mówi Artjoms Konohovs.

– dodaje z kolei Epp Ehand. Temat odżywa raz za razem za sprawą kolejnych zamachów terrorystycznych.

Praworządność po swojemu

O ostatniej próbie zwiększenia kontroli nad sądami przez PiS pisały media na całym świecie. Zdjęcia uczestników protestów przeciw reformom zdobiły okładkę "Financial Timesa", nie schodziły również z listy najlepiej czytanych artykułów w internetowych serwisach "Guardiana", "La Repubblica", "Der Spiegel" czy "Sueddeutsche Zeitung". Sytuacja zaogniła się jeszcze bardziej, gdy KE zagroziła nam po raz kolejny użyciem "opcji nuklearnej", czyli uruchomieniem procedury z art. 7 traktatu lizbońskiego, która miałaby odebrać Polsce prawo do głosowania na unijnych plenach.

– komentuje Daniel Brössler.

– dodaje z kolei Martyna Czarnowska. Obawy o stan naszej demokracji wyrażają również przedstawiciele innych krajów członkowskich.

– uważa Artjoms Konohovs. W podobnym tonie wypowiada się Epp Ehand. Mówi ona, że w estońskich mediach próbę zamachu na sądy postrzegano jako kolejny niedemokratyczny ruch ze strony partii rządzącej.

– dodaje estońska dziennikarka.

Kornik niezgody

W kwietniu Komisja Europejska pozwała Polskę do Trybunału Sprawiedliwości, domagając się zaprzestania wycinki drzew na terenie Puszczy Białowieskiej. Do zatrzymania wycinki wzywało nas także UNESCO. Tymczasem Lasy Państwowe wciąż utrzymują, że jest ona konieczna dla zatrzymania inwazji kornika drukarza. Media w pozostałych państwach członkowskich nie rozwodzą się jednak nad tym, kto w tej sytuacji ma rację.

– stwierdza Epp Ehand. Z kolei zdaniem Artjomsa Konohovsa podejście Polski do dialogu w tej sprawie jest postrzegane jako agresywne i prowadzące donikąd. Część dziennikarzy powstrzymuje się zaś od komentowania tej kwestii. Przykładowo István Lovas przyznaje, że po jego tekście na temat puszczy wielu czytelników broniło decyzji polskich władz.

– dodaje Lovas. Nasi rozmówcy przyznają, że sprawa puszczy nie jest na tyle ważna, by jakiekolwiek państwo członkowskie ryzykowało gniewne spojrzenie ze strony Francji czy Niemiec.

– przyznaje Mihaela Gherghisan.

Duda drugim Piłsudskim nie będzie

Idea Międzymorza, znana także jako Intermarium, jest pomysłem wysnuwanym jeszcze przez Józefa Piłsudskiego przed pierwszą wojną światową. Zgodnie z planem utworzona miała być federacja państw Europy Środkowej i Wschodniej. Koncepcja wróciła w 2014 r., gdy prezydent Andrzej Duda zapowiedział aktywne dążenie do stworzenia podobnego sojuszu. Ale Polska nie jest już w Unii traktowana jako państwo, które mogłoby jednoczyć, a już na pewno nie takie, któremu można by ufać jako liderowi.

– twierdzi Daniel Brössler. Z kolei zdaniem Martyny Czarnowskiej idea Międzymorza, jako koncepcja znana na Zachodzie jedynie wąskiej grupie wtajemniczonych, nie jest w stanie umocnić pozycji Polski. Według niej tego typu sojusze słabną, czego najlepszym przykładem jest pogarszająca się pozycja Grupy Wyszehradzkiej.

– mówi Martyna Czarnowska. Ona również uważa, że nikt w krajach wschodnich obecnie nie zaakceptowałby Polski jako przywódcy sojuszu Międzymorza.

A co o idei sądzą przedstawiciele krajów, które miałyby być częścią sojuszu? Jak się okazuje, pomysł jest zwyczajnie ignorowany. Od Łotysza słyszymy, że nic nie wie na temat Intermarium, Estonka stwierdza z kolei, że nikt w jej kraju nie bierze tej propozycji pod rozwagę. Jedynie Rumunka wskazuje, że jej kraj wciąż rozważa swoje stanowisko względem pomysłu – ponoć dyskusje na ten temat toczył prezydent Rumunii Klaus Iohannis podczas warszawskiego szczytu NATO. – – konkluduje Mihaela Gherghisan. W Rumunii panuje bowiem przekonanie, że Intermarium miałoby być dla Polski przeciwwagą wobec UE. Rumuni zaś woleliby, aby ten projekt opierał się bardziej na współpracy gospodarczej.

Suma wszystkich kryzysów

I pewnie mało kto by się teraz w UE przejmował tym, co się dzieje w Polsce. Tymczasem jesteśmy powodem do szykan i jesteśmy postrzegani jako kraj dążący do autorytaryzmu. Dlaczego?

– mówi dziennikarka Mihaela Gherghisan. Podobnie uważa prof. Rafał Chwedoruk z Instytutu Nauk Politycznych Uniwersytetu Warszawskiego. Jego zdaniem brexit jest wielką porażką UE. Wspólnota musi się przez niego zastanowić, w jakim kierunku chce podążać w najbliższych latach.

– Wierzę, że Wspólnota nie chce usuwać Polski z UE. Karcąc nas za pomniejsze przewinienia, pokazuje, że chce z nami blisko współpracować. Bo bez naszego kraju UE przeżyłaby kolejny kryzys, z którego mogłaby się już nie podnieść – uważa prof. Chwedoruk. Z kolegi według dr. Jarosława Mulewicza Brukseli zdecydowanie nie podoba się kierunek, w którym podąża Polska. I dlatego chce nas skutecznie zdyscyplinować, by za przykładem naszego nieposłuszeństwa nie poszły inne kraje.

– konkluduje dr Jarosław Mulewicz.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło Dziennik Gazeta Prawna
Powiązane
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj