W niedzielę w Katalonii odbyło się referendum w sprawie niepodległości od Hiszpanii. Według regionalnego rządu katalońskiego w plebiscycie zagłosowało ok. 2,3 mln osób, czyli ok. 42 proc. uprawnionych, z których 90 proc. opowiedziało się za niepodległością tego najbogatszego hiszpańskiego regionu. 8 proc. było przeciwnych, a pozostałe głosy uznano za nieważne.
Hiszpańskie władze centralne uznają referendum za nielegalne. W niedzielę kilkaset osób zostało rannych w wyniku starć z policją, która usiłowała uniemożliwić głosowanie w referendum, blokując dostęp do lokali wyborczych, konfiskując urny i karty wyborcze. Doszło też do konfrontacji między funkcjonariuszami katalońskiej policji a skierowaną do tego regionu przez Madryt Gwardią Cywilną.
Referendum za nielegalne uznała również Komisja Europejska, jednocześnie wzywając strony konfliktu do dialogu.
Zdaniem politologa dr. Michała Kuzia referendum w Katalonii "ośmieli ruchy separatystyczne" w Europie.
- powiedział politolog.
Jak tłumaczył:
- stwierdził Kuź.
Zdaniem politologa państwa narodowe są osłabiane w swoich kompetencjach przez proces globalizacji. - - mówił.
Jak wyjaśniał:
Według Kuzia takie małe regiony mogą być bardziej elastyczne, jeśli chodzi o globalną gospodarkę, a jednocześnie mniej się boją tego - jak stwierdził - "straszaka", który zadziałał w przypadku Szkocji.
- tłumaczył politolog.
I dodał:
Kuź zwrócił uwagę, że w przypadku Katalonii, pomimo wypowiedzi Komisji Europejskiej, "że jeśli referendum zostałoby zorganizowane zgodnie z hiszpańską konstytucją, oznaczałoby to, że terytorium (Katalonii) znalazłoby się poza Unią Europejską", nie było natychmiastowej reakcji władz Katalonii.
- - tłumaczył politolog. I podsumował: -