Dziennik Gazeta Prawana logo

Kurdowie poprosili Asada o ochronę Manbidżu przed Turkami. Wojska rządowe już wkroczyły do miasta

28 grudnia 2018, 13:17
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Kurdyjscy bojownicy
Kurdyjscy bojownicy/PAP/EPA
Syryjskie siły rządowe weszły w piątek - po raz pierwszy od kilku lat - do kontrolowanego dotychczas przez Kurdów miasta Manbidż. Wcześniej kurdyjskie Ludowe Jednostki Samoobrony (YPG) zwróciły się do prezydenta Baszara el-Asada o ochronę miasta przed tureckimi atakami.

Znajdujący się na północy Syrii, niedaleko granicy z Turcją Manbidż, został w 2016 r. odbity z rąk Państwa Islamskiego przez Syryjskie Siły Samoobrony (SDF), którego częścią jest YPG. Było to jednym z punktów zwrotnych w walce przeciwko dżihadystom. Od tej pory miasto było kontrolowane przez Kurdów, co się jednak nie podobało Turcji, obawiającej się, że kurdyjska autonomia w Syrii zachęci tureckich Kurdów do dążenia do tego samego. Z tego powodu Turcja, która uważa YPG za organizację terrorystyczną, groziła przeprowadzeniem operacji zbrojnej mającej na celu przejęcie kontroli nad Manbidżem. Spekulacje o możliwej tureckiej operacji nasiliły się zwłaszcza w ostatnich dniach, gdy prezydent USA Donald Trump zapowiedział wycofanie amerykańskich wojsk z Syrii.

Decyzja Trumpa zaalarmowała SDF, dla których Stany Zjednoczone były głównym sojusznikiem. W piątek oddziały YPG wezwały syryjskie wojska rządowe do wejścia do miasta, aby chronić je w ten sposób przed tureckimi atakami. "Tak więc wzywamy syryjski rząd (...), aby wysłał swoje siły zbrojne w celu przejęcia tych pozycji i ochrony Manbidżu przed tureckimi groźbami" - napisano w oświadczeniu YPG.

Rząd Asada oświadczył, że z zadowoleniem przyjmuje deklarację YPG o uznaniu jego zwierzchnictwa, choć według przedstawicieli reżimu kwestia autonomii dla Kurdów - co jest ich głównym postulatem - nie jest rozważana.

Syryjska armia w wydanym później oświadczeniu poinformowała o wciągnięciu na maszt w Manbidżu syryjskiej flagi i zapewniła, że zagwarantuje "pełne bezpieczeństwo wszystkim obywatelom Syrii oraz wszystkim innym obecnym na tym obszarze".

Nie jest jednak jasne, czy syryjskie siły rządowe przejęły kontrolę nad całym Manbidżem, czy też - jak twierdzi Syryjskie Obserwatorium Praw Człowieka - znajdują się tylko na obrzeżach miasta, ani też jak na wkroczenie syryjskich sił rządowych zareagowali żołnierze amerykańscy patrolujący miasto. Informację o wejściu przez siły Asada do Manbidżu z zadowoleniem przyjęła Rosja. Rzecznik Kremla Dmitrij Pieskow określił to jako "pozytywny krok", który może ustabilizować sytuację.

Z kolei turecki prezydent Recep Tayyip Erdogan powiedział, że Turcja musi potraktować tę sprawę bardzo poważnie. Tureckie ministerstwo obrony oświadczyło zaś, że YPG nie ma uprawnień, by zapraszać innych graczy do Manbidżu, i ostrzegło przed destabilizowaniem regionu. W sobotę przedstawiciele władz Rosji i Turcji mają w Moskwie przedyskutować sytuację w Syrii po zapowiedzi wycofania się z niej Amerykanów.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło PAP
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj