Zmiany klimatu, pustynnienie terenów, pandemiczne choroby upraw – to wszystko sprawia, że w następnej dekadzie produkcja żywności w Europie może zmniejszyć się o połowę! - Czas, kiedy powinniśmy zacząć reagować, już dawno minął. Dzwon na trwogę już bije. To ostatni moment na podjęcie radykalnych działań, jeśli chcemy uniknąć klęski głodu – uważa prof. Stanisław Karpiński wykładowca akademicki SGGW, odkrywca nowych mechanizmów aklimatyzacyjnych u roślin, ekspert CEBioForum.
W Europie mamy obecnie nadprodukcję żywności. Na rynku jest o wiele więcej produktów spożywczych, niż jesteśmy w stanie skonsumować. W sytuacji, kiedy sklepowe półki wypełnione są przeróżną żywnością, trudno nam wyobrazić sobie sytuację, że może jej zabraknąć.
- – mówi prof. Stanisław Karpiński. - Tymczasem za kilka lat dostęp do żywności w Europie może być bardzo ograniczony.
Widmo głodu i rozwiązania tego problemu, jakie proponuje nauka będą tematem prelekcji profesora podczas 19 Central European BioForum.
Ekspert CEBioForum przypomina, że jeszcze w XIX wieku duża część naszego starego kontynentu głodowała. Choroby, jakie niszczyły uprawy zbóż i ziemniaków doprowadziły do klęski głodu.
- – dodaje.
Na półkach znów tylko ocet?
Co może sprawić, że produkcja żywności się zmniejszy tak drastycznie? Największym zagrożeniem dla upraw są zmiany klimatyczne. Przez rosnącą temperaturę, do Europy zaczynają docierać subtropikalne choroby zbóż.
- – mówi profesor. - .
Tego typu choroby, na które nasze uprawy nie są uodpornione, sieją ogromne spustoszenie. Niszczą plon niemal całkowicie.
Kolejnym poważnym zagrożeniem są kataklizmy pogodowe – wiosenne susze, nawałnice. Zdaniem naukowców, jeżeli do 2030 roku nie uda się powstrzymać globalnego wzrostu temperatury średnio poniżej 2 stopni Celsjusza, grozi nam katastrofa klimatyczna.
- – tłumaczy ekspert. -
Wciąż boimy się GMO
Naukowcy ze Stanów Zjednoczonych walczą ze zmianami klimatycznymi, stosując modyfikacje genetyczne. Dzięki temu, rośliny w krótkim czasie stają się bardziej odporne na niesprzyjające warunki pogodowe. Europa wciąż broni się przed żywnością modyfikowaną genetycznie. Ostatnio Trybunał Europejski uznał stosunkowo nową technologię CRISPR za modyfikację genetyczną (GMO), przez co praktycznie wykluczył stosowanie tej metody z hodowli roślin.
- – dodaje prof. Karpiński. -
Dlaczego stosuje się GMO? Dzięki modyfikacjom genetycznym, w ciągu 3-4 lat można otrzymać odmiany (linie genetyczne) odporne np. na czasowe niedobory wody, które obecnie stają się jednym z największych problemów rolnictwa. Stosując tradycyjne metody hodowlane, proces ten będzie trwał ok. 10-12 lat.
- – mówi Prof. Karpiński. -
Ratunek i kompromis w analizie matematycznej
Prof. Stanisław Karpiński i jego zespół opracowuje rozwiązanie, które może uratować europejskie uprawy. Polega ono na przyspieszeniu tradycyjnej hodowli roślin i opiera się na matematycznym modelowaniu procesu hodowli nowych odmian.
- – mówi prof. Karpiński.
Projekt jest już w zaawansowanej fazie testów. Dzięki temu rozwiązaniu uda się skrócić proces hodowli i zredukować koszty otrzymania nowych odmian nawet o 20 procent.
- – mówi Prof. Karpiński. -
Czy takie rozwiązanie może ocalić nas przed głodem?
- – podsumowuje. –
Wykładu prof. Stanisława Karpińskiego „Trends and challenges in agricultural biotechnology” będzie można wysłuchać podczas 19 Central European BioForum.
Rejestracja: cebioforum.com