Dziennik Gazeta Prawana logo

Pedofil błaga o litość

18 listopada 2007, 14:46
Ten tekst przeczytasz w 1 minutę
W Tajlandii pedofilowi Christopherowi Neilowi grozi co najmniej 40 lat więzienia. W swojej ojczyźnie, Kanadzie, dostałby maksymalnie 14 lat. Ale mimo to nie chce, by Tajowie wydali go Kanadyjczykom - dowiadujemy się z "Faktu". "Nie przeżyję długo w kanadyjskim więzieniu" - mówi pedofil.

Ofiarami pedofila padali chłopcy z Wietnamu, Kambodży i Tajlandii, których przez kilka ostatnich lat zmuszał do seksu lub po prostu gwałcił. Najmłodsi mieli zaledwie sześć lat. Niewykluczone, że zaraził ich AIDS. Podczas orgii robił zdjęcia, które potem zamieszczał w internecie. Chwali się w ten sposób przed innymi pedofilami swoją zdobyczą. Dla własnego bezpieczeństwa za pomocą programu komputerowego zniekszałtcał na zdjęciach swoją twarz. Myślał, że dzięki temu nikt nie odkryje jego tożsamości - pisze "Fakt".

Ale się przeliczył. Interpol i specjaliści z niemieckiej policji odtworzyli jego wygląd. Zamieścili zdjęcie twarzy Neila w internecie z prośbą o pomoc w schwytaniu zboczeńca. I już po kilku dniach, dzięki informacjom od internautów, tajska policja aresztowała go na północy Tajladnii. Zaskoczyła go w momencie, gdy zabawiał się z miejscowym tranwestytą.

Neil oczywiście zaprzeczył zarzutom o pedofilię. Wtedy Interpol dostarczył kolejne dwieście zdjęć nie pozostawiających złudzeń, co do jego winy. Zgłosili się też niektórzy wykorzystywani seksualnie przez niego chłopcy. Jeden z nich był "niewolnikiem" Neila przez cztery lata. - czytamy w "Fakcie".

Przez zachodnią prasę uznawany jest za jednego z najgorszych pedofilów na świecie. Kim jest ten zboczeniec? Neil chciał zostać... księdzem. W latach 1995-99 uczęszczał do seminarium duchownego w Kanadzie. Jednak zrezygnował z seminarium i wyjechał do Azji. Pewnie po to, by zapolować na chłopców, bo do chwili aresztowania pracował jako nauczyciel angielskiego i opiekun młodzieży w Korei Południowej, Wietnamie i Tajlandii. Ofiary miał dosłownie w zasięgu ręki.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj