To cud, że nikt nie zginął - mówią świadkowie strzelaniny przed kościołem św. Jana Chrzciciela w amerykańskim mieście Granada Hills. Uzbrojony mężczyzna otworzył ogień do tłumu podczas parafialnego festiwalu odpustowego. "Na szczęście, szaleniec ranił tylko trzy osoby. Jednak jedna z nich jest w stanie krytycznym" - informuje policja.
Strzelanina wybuchła w sobotę około godziny 11 (ok. 20 czasu polskiego) przed rzymskokatolickim kościołem pod wezwaniem Świętego Jana Chrzciciela de la Salle.
"Świadkowie zdołali obezwładnić szaleńca, a następnie przekazać go policji" - podała rzeczniczka miejscowych władz Norma Eisenman.
Trzech rannych zostało przewiezionych do szpitala, jeden w stanie krytycznym. Pomoc lekarską otrzymała jeszcze jedna osoba, z powodu zapaści spowodowanej szokiem.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Powiązane