Dziennik Gazeta Prawana logo

Żołnierze, którzy przylecą do Polski, należą do elity amerykańskiej armii

3 lutego 2022, 20:03
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
armia wojsko żołnierz USA zielone berety
<p>armia wojsko żołnierz USA zielone berety</p>/ShutterStock
Żołnierze USA, którzy w ramach ogłoszonej w środę decyzji Pentagonu w czwartek wylatują do Polski, by zasilić wschodnią flankę NATO, to część jednej z najsłynniejszych i najbardziej elitarnych jednostek - 82. dywizji powietrznodesantowej. Ostatnią zagraniczną misją spadochroniarzy była ewakuacja cywili z Afganistanu.

Fort Bragg w Karolinie Północnej należy do najbardziej znanych baz wojskowych w USA z dwóch względów: jest to baza sił specjalnych US Army, czyli słynnych "zielonych beretów", a także spadochroniarzy z 82. dywizji powietrznodesantowej. To właśnie z tej drugiej jednostki przyleci do Polski 1,7 tys. żołnierzy piechoty w ramach wsparcia sojuszników USA w obliczu koncentracji wojsk Rosji na Białorusi i wokół Ukrainy.

Historia dywizji sięga 1917 r. i od tamtej pory jednostka ta brała udział w niemal każdym konflikcie zbrojnym Ameryki, uczestnicząc w najtrudniejszych misjach. W czasie II wojny światowej jej żołnierze zasłynęli m.in. z "pół-samobójczej" budowy mostu pontonowego przez rzekę Waal w Holandii w ramach operacji "Market Garden" w trakcie próby wyzwolenia Nijmegen. Akcja, upamiętniona m.in. w filmie "O jeden most za daleko", w trakcie której zginęło 48 spadochroniarzy, jest każdego roku honorowana rekonstrukcją historyczną w Forcie Bragg.

Dywizja zwana jest przez Pentagon "gwardią honorową Ameryki" i nosi przydomek "All American", który widnieje na naszywkach żołnierzy.

Jednostka stanowi fundament amerykańskich sił szybkiego reagowania i znana jest z utrzymywania wysokiego poziomu gotowości bojowej, dzięki czemu może dotrzeć na miejsce operacji w ciągu kilkunastu bądź kilkudziesięciu godzin.

 - mówi PAP Phil, weteran dywizji i wojny w Afganistanie, a obecnie pracownik jednej z rządowych agencji. "Miałem do czynienia z Polakami i mogę potwierdzić, że to świetni żołnierze" - dodaje.

Jak przypomniał w środę rzecznik Pentagonu John Kirby, w przypadku ostatniej misji tych sił - bezprecedensowej akcji ewakuacji cywilów z Kabulu - żołnierze "All American" byli na miejscu po 48 godzinach od wydania rozkazu. Dowódca dywizji gen. Christopher Donahue był ostatnim żołnierzem USA, który opuścił płytę lotniska.

Jak mówi Phil, dla wielu żołnierzy, którzy uczestniczyli w operacji, ewakuacja Kabulu była najtrudniejszą w ich życiu i głęboko niektórymi wstrząsnęła.

"Dywizja od niemożliwych sytuacji"

 - mówi.

Jak powiedział PAP w środę były szef Grom gen. Roman Polko, członkowie jednostki współpracowali z polskimi żołnierzami wielokrotnie, m.in. podczas misji w Kosowie, Afganistanie i Iraku.

- powiedział wojskowy.

 - dodał.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło PAP
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj