Niemieccy kierowcy, którzy chcieli zaoszczędzić na tankowaniu w Polsce, stali się ofiarą pomyłki - donosi berlińsko-brandenburska rozgłośnia RBB. Sprawa wyszła na jaw, kiedy zaczęli zgłaszać awarie silników. Jak się okazało, przyczyną problemu było paliwo ze stacji benzynowej w Krajniku Dolnym, która w swoich dystrybutorach zamiast benzyny miała olej napędowy.
Stacja należy do sieci Apexim. Rzecznik prasowy firmy potwierdził, że doszło "pomyłki ze strony dostawcy paliwa i nieprawidłowego oznakowania produktu paliwowego". Apexim przyznaje, że do firmy zwróciło się ze skargą wielu klientów. "Wszystkie szkody zostaną w pełni zrekompensowane" – cytuje RBB stanowisko firmy.
Poszkodowani muszą jednak okazać rachunek za paliwo zatankowane na stacji w Krajniku Dolnym. Tylko w takim przypadku Apexim może zwrócić poniesione koszty naprawy. Jak powiedziała w rozmowie z RBB jedna z poszkodowanych, naprawa samochodu będzie ją kosztowała około 900 euro (prawie 4 tys. złotych). Niestety, tankując wtedy w Polsce, nie zabrała ze sobą paragonu.
Złe paliwo zatankowało co najmniej 70 osób.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Opr. Agnieszka Maj
<p>Dziennikarka, redaktorka i wydawczyni. W Dziennik.pl od 2023 roku. Wcześniej pracowała w Interii i Polska Press. Współautorka książki „Zbrodnia bez kary”, zbioru reportaży dziennikarzy Deutsche Welle, Interii i Wirtualnej Polski. Nominowana do Polsko-Niemieckiej Nagrody im. Tadeusza Mazowieckiego za cykl rozmów wideo z europosłami. Interesuje się polityką i ekologią. Absolwentka polonistyki na Uniwersytecie Jagiellońskim. </p>