- - tak Jacek Lanuszny wypowiadał się w głośnym reportażu wyemitowanym w styczniu przez TVN-owski "Superwizjer" TVN. Dziennikarze przeniknęli wówczas do struktur Dumy i Nowoczesności, gdzie nagrali ukrytą kamerą imprezę z okazji 128. rocznicy urodzin Adolfa Hitlera w lesie pod Wodzisławiem Śląskim. Uczestnicy spotkania w mundurach Wehrmachtu i SS wznosili przy płonącej swastyce toasty "za Hitlera i naszą ojczyznę, ukochaną Polskę".
Organizatorem imprezy był Mateusz S., ps. Sitas, ówczesny szef Dumy i Nowoczesności, zaś Lanuszny był w tamtym czasie jego zastępcą - przypomina "Rzeczpospolita". Nie brał udziału w imprezie, jednak dziennikarze nagrali jego wypowiedź, bowiem działalność w Dumie i Nowoczesności łączył z byciem asystentem Roberta Winnickiego, posła Ruchu Narodowego.
Lanuszny w rozmowie z TVN twierdził, że nie wie o tym, że stowarzyszenie jest przesiąknięte neonazistami. I tej wersji trzymają się władze Ruchu Narodowego, które zdecydowały się wystawić go w wyborach. – F– mówi "Rzeczpospolitej" Robert Winnicki. – – dodaje.
"Rzeczpospolita" zauważa jednak, że kontrowersje wokół Lanusznego nie kończą się na związkach z Dumą i Nowoczesnością. W reportażu był przedstawiony jako jeden z organizatorów festiwalu Orle Gniazdo. "Z nagrań TVN wynika, że w namiocie festiwalowym pojawiała się neonazistowska symbolika, przykładowo logo organizacji Blood and Honour, której nazwa nawiązuje do motta Hitlerjugend" - czytamy. Dziennikarze nagrali też publiczność wykonującą saluty i wznoszącą okrzyki "Sieg Heil". I to właśnie do nich Lanuszny odnosił się, mówiąc o "machaniu ręką".
–– mówi dziś Winnicki.
– – dodaje w rozmowie z "Rzeczpospolitą" Jacek Lanuszny. Podkreśla, że nie jest też już członkiem Dumy i Nowoczesności i trudno mu komentować zarzuty z reportażu TVN, bo toczą się w tej sprawie postępowania prokuratorskie, w których jest świadkiem.
A jednak związki Lanusznego z festiwalem wydają się być oczywiste. – – przedstawiał się w listopadzie 2017 r. podczas demonstracji w centrum Katowic, której uczestnicy wieszali na szubienicach wizerunki polskich posłów.
– – komentuje dla "Rzeczpospolitej" decyzję o wystawieniu Lanusznego na listę wyborczą dr hab. Rafał Pankowski, socjolog z Collegium Civitas i współzałożyciel Stowarzyszenia Nigdy Więcej.
Lanuszny pozostaje członkiem zarządu struktur Ruchu Narodowego na Śląsku. Mówi, że emisja reportażu mu "nie zaszkodziła ani w życiu prywatnym, ani zawodowym, ani politycznym". – – podkreśla.
Zaznacza, że jako radny chce m.in. wspierać edukację zawodową, modernizację kolejową oraz inicjatywy patriotyczne.