Obaj oskarżeni dostali też grzywny. Sąd nakazał im także wpłacić określone kwoty na rzecz Monaru w Krakowie. Muszą również zwrócić Skarbowi Państwa po 10 mln zł z tytułu popełnionych przestępstw.
Narkotyki za 53 mln zł
Zarzuty dotyczyły przede wszystkim kierowania zorganizowaną grupą przestępczą, ale też innych przestępstw. Chodzi o niemal sto zarzutów związanych z działalnością narkotykową, w tym z transakcjami narkotykowymi. Mężczyźni wprowadzili do obrotu niedozwolone substancje o wartości co najmniej 53 mln zł. Zarzuty związane są również z przestępstwami przeciwko życiu i zdrowiu (pobicia), paserstwem akcyzowym i przeciwko dokumentom.
Wymiar kary ogłoszonej w poniedziałek nie jest ostateczny, bo mężczyźni usłyszeli kary pozbawienia wolności również w lipcu 2025 r. Nie są one prawomocne. Krakowski sąd okręgowy wymierzył wówczas Pawłowi M. 4,5 roku pozbawienia wolności, a Grzegorzowi Z. osiem lat. Zarzuty dotyczyły wówczas pojedynczych przestępstw, głównie przeciwko życiu i zdrowiu.
Najważniejszy proces w sprawie grupy Sharks
Sprawa ma bardzo duże znaczenie, dlatego że ona w zasadzie obejmuje wszystko to, o czym media pisały przez wiele lat, a dotyczy działań pseudokibiców w Krakowie, w szczególności pseudokibiców działających w ramach grupy Sharks – powiedział po wyroku rzecznik prasowy Sądu Okręgowego w Krakowie sędzia Maciej Czajka. Jak dodał, zakończony w poniedziałek proces nie był jedynym w sprawie grupy Sharks, ale był "najważniejszy, bo podsumował całą tę działalność".
Rzecznik zwrócił uwagę na skalę przestępstw narkotykowych, za które odpowiadali oskarżeni. Były to ilości robiące wrażenie, bo chodziło o ponad dwie tony marihuany, ponad dwie tony amfetaminy oraz inne środki odurzające – wyliczał Maciej Czajka. Działalność narkotykowa członków grupy nie ograniczała się do terytorium Polski. Obejmowała też Holandię i Czechy.
"Misiek" otrzymał łagodniejszą karę
Na ogłoszenie poniedziałkowego wyroku stawił się w sądzie Grzegorz Z. Paweł M. był nieobecny. Grupa Wisła Sharks prowadziła działalność przestępczą, w dużej mierze narkotykową, w latach 2006-2018. W przeszłości zarzuty i wyroki, w większości już prawomocne, usłyszały inne osoby niemające jednak takiej pozycji w grupie jak Paweł M. i Grzegorz Z.
Obecnie w Sądzie Okręgowym w Krakowie nie toczą się już postępowania przeciwko Pawłowi M. ani Grzegorzowi Z. Misiek miał w sprawie status małego świadka koronnego, dzięki czemu otrzymał łagodniejszą karę. Złożył obszerne wyjaśnienia, w których opisał zarzucane mu czyny i ujawnił inne przestępstwa, o których organy ścigania nie wiedziały. Grzegorz Z. nie miał takiego statusu.
"Był naszym papieżem"
Jak przypomniała ogłaszająca wyrok w poniedziałek sędzia Beata Maciejewicz-Gawron, pod koniec lat 90. w Krakowie zaczęły tworzyć się grupy kibiców na osiedlach. Najwięcej sympatyków miały kluby Wisły i Cracovii. Dochodziło między nimi do antagonizmów. W 2006 r. z zakładu karnego wyszedł Paweł M. Cieszył się szacunkiem w środowisku pseudokibiców i wkrótce wokół niego zaczęły skupiać się osoby, które dały początek grupie przestępczej znanej jako Wisła Sharks.
"Był alfą i omegą wszystkiego", "Był naszym papieżem", "Wszyscy go kochaliśmy" – relacjonowali świadkowie podczas przesłuchań. Prawą ręką Miśka stał się dwudziestokilkuletni Grzegorz Z., który zyskał zaufanie bossa po tym, jak w 2007 r. podczas zatrzymania przez policję samochodu przewożącego narkotyki całą winę wziął na siebie i tylko on został tymczasowo aresztowany.
W kolejnych latach Paweł M. i Grzegorz Z. finansowali proceder narkotykowy obejmujący nie tylko transakcje, ale też produkcję nielegalnych środków. Grupa była hermetyczna i – jak relacjonowała sędzia – działała jak dobrze funkcjonująca firma, w której każda osoba znała swoje zadania.