Dziennik Gazeta Prawana logo

Podsłuchy i włamania na planie serialu o szpiegu PRL

7 maja 2008, 02:23
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
Bogdan Rymanowski opowiada o kulisach filmu o Marianie Zacharskim
Bogdan Rymanowski opowiada o kulisach filmu o Marianie Zacharskim/Inne
Profesjonalista jakich mało czy mitoman, który wokół siebie roztacza aurę superagenta? Jutro w TVN rusza sześcioodcinkowy serial o Marianie Zacharskim, najsłynniejszym szpiegu zagranicznego wywiadu PRL, o którym głośno zrobiło się po raz pierwszy w latach 80., gdy został skazany w Stanach Zjednoczonych, a po raz drugi w połowie lat 90., gdy odgrywał kluczową rolę w głośnej sprawie "Olina" - czytamy w DZIENNIKU.

Od 12 lat Zacharski milczy. Z dziennikarzami unika kontaktu. Odzywał się tylko kilkakrotnie. Zadzwonił m.in. do DZIENNIKA, aby skomentować artykuł na swój temat. Autorzy serialu TVN Bogdan Rymanowski i reżyser Wojciech Bockenheim szukali go ponad rok. DZIENNIK rozmawia o filmie i jego kulisach.

Zacharski był idealnym kandydatem na film. Od czasów afery "Olina” właściwie każda moja rozmowa z ludźmi służb specjalnych schodziła na niego. Tylko bohater tych opowieści wciąż milczał. 12 lat temu z jedną walizką wyleciał z Polski i rozpłynął się we mgle. To człowiek z tajemniczym życiorysem, budzący skrajne emocje. Jedni ściągali czapki z głów przed jego profesjonalizmem, drudzy oskarżali go o pracę na rzecz KGB, a jeszcze inni o to, że jest zwykłym mitomanem. Zacharski to banita. Chcieliśmy z reżyserem Wojciechem Bockenheimem odpowiedzieć na pytanie, czy został nim z wyboru, czy ktoś go do tego zmusił.


Dotarłem do jego najbliższego przyjaciela, który mieszka w Polsce. Powiedziałem, że chciałbym zrobić z Zacharskim wywiad. On, że prośbę przekaże, ale nie daje żadnych gwarancji, iż Włodek (bo tak o Zacharskim mówią koledzy) w ogóle się odezwie. Dał mi do zrozumienia, że jestem kolejnym dziennikarzem, który o to prosi, i jak dotąd Zacharski wszystkie takie propozycje odrzucał. A jednak po kilku miesiącach zadzwonił telefon i zaczęła się "szpiegowska przygoda”.


Najważniejsza była dyskrecja. O tym, że kręcimy film, wiedziała bardzo mała liczba osób. Każdy, kto pracował nad serialem, musiał podpisać kwit o zachowaniu tajemnicy. Bałem się, że jeśli zacznie się szum, to Zacharski może się wycofać. Jemu i nam cisza dawała poczucie bezpieczeństwa. Szukaliśmy informacji o nim wszędzie, gdzie się dało, także w Moskwie. Zrobiliśmy wywiad z ostatnim szefem KGB Władimirem Kriuczkowem dosłownie na kilka tygodni przed jego śmiercią. Chcieliśmy porozmawiać z Markusem Wolfem, legendą wywiadu NRD. Niestety, umarł dwa dni przed rozmową. Kiedy z nami rozmawiał przez telefon, był w fantastycznej formie. Mnie dwukrotnie próbowano się włamać do mieszkania, a kiedy wracaliśmy z Majorki, gdzie szukaliśmy śladów Władymira Ałganowa, zaginęły nam bagaże. Kilka razy miałem dowody na to, że jesteśmy podsłuchiwani. Rozmawiałem kiedyś z Zacharskim przez telefon stacjonarny, a następnego dnia fragment tej rozmowy ktoś nagrał mi na skrzynkę komórki. Nie wiem, co o tym myśleć, może ktoś chciał nam dać do zrozumienia, że dobrze wie, czym się zajmujemy? Nie wiem.


Nie jesteśmy hagiografami. Ani ja, ani Wojtek Bockenheim nie byliśmy zainteresowani budowaniem ołtarzyka. Chcieliśmy pokazać człowieka z krwi i kości, z jego wszystkimi zaletami i wadami. Postawiliśmy warunek: robimy film o panu, ale nie ma pan wpływu ani na jego scenariusz, ani na jego wydźwięk. Chyba nie ma w Polsce takiej drugiej osoby, z takim bagażem, z takimi przeżyciami jak Zacharski. W jakimś sensie jest on postacią z dramatu Szekspira, człowiekiem, który żyje w cieniu swojej przeszłości. Jest przekonany, że gdyby pozwolono mu dokończyć sprawę Oleksego, to nikt nie mówiłby o nim jako o prowokatorze. Mówi w filmie o tajemniczej postaci z Rosji, która mogła dostarczyć wywiadowi olbrzymiej wiedzy na temat agenturalności polityków. Myślę zresztą, że powiedział nam może 10 - 15 procent tego, co wie. Reszta informacji to jego polisa ubezpieczeniowa, na wypadek, gdyby ktoś naprawdę chciał go znaleźć.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj