O co chodzi z tym "pasztetem"? Obrońcy Piotra R. i Andrzeja K. tłumaczą "Gazecie Wyborczej", że ich zdaniem sprawa "ułożona została przez służbę specjalną", czyli Centralne Biuro Antykorupcyjne.

Reklama

Piotr R. i Andrzej K. wpadli w wyniku akcji specjalnej CBA - agenci sfałszowali dokumenty, podawali się za biznesmenów. To, czy działali w sposób zgodny z prawem, zbadać ma między innymi sejmowa komisja śledcza.

Piotr R. i Andrzej K. oskarżeni zostali o to, że od stycznia do lipca 2007 roku, powołując się na wpływy w kierowanym wówczas przez Andrzeja Leppera resorcie rolnictwa, zażądali od podstawionego przez CBA biznesmena trzy miliony złotych za pomoc przy odrolnieniu działki w gminie Mrągowo na Mazurach.

Grozi im za to do ośmiu lat więzienia. Prawo mówi, że karalne jest już samo powoływanie się na wpływy - niezależnie od tego, czy faktycznie się je ma.

Tak rozpadła się koalicja

Afera gruntowa zapoczątkowała rozpad ówczesnej koalicji rządowej PiS-Samoobrona-LPR. Krótko po akcji CBA i zatrzymaniu Piotra R. i Andrzeja K. premier Jarosław Kaczyński zdymisjonował Andrzeja Leppera, uznając, że jest on "w kręgu podejrzeń".

Prokuratura nie ujawnia szczegółów dotyczących śledztwa w sprawie rzekomego przecieku informacji z akcji CBA, dzięki któremu Lepper miał zostać ostrzeżony - Piotr R. był z nim umówiony w dniu akcji CBA. Sam Lepper twierdzi, że akcja została sfingowana, by go skompromitować i odwołać.

W związku ze sprawą rzekomego przecieku stanowisko szefa MSWiA stracił w sierpniu 2007 roku Janusz Kaczmarek. Prokuratura postawiła mu zarzuty utrudniania wyjaśnienia przecieku oraz zatajenia spotkania z Ryszardem Krauzem 5 lipca w hotelu Marriott.

Prokuratura zarzuca także Kaczmarkowi i byłemu szefowi policji Konradowi Kornatowskiemu oraz byłemu szefowi PZU Jaromirowi Netzlowi wzajemne nakłanianie się do składania fałszywych zeznań w tej sprawie. Wszyscy wciąż są podejrzani.