Dziennik Gazeta Prawana logo

To nie prędkość była przyczyną wypadku Geremka

13 lipca 2008, 19:19
Ten tekst przeczytasz w 1 minutę
Wypadek wydarzył się na wysokości miejscowości Lubień
Wypadek wydarzył się na wysokości miejscowości Lubień/Inne
Usterka samochodu mogła być przyczyną wypadku Bronisława Geremka - wynika z pierwszych oględzin policji na miejscu tragicznej śmierci profesora - ustalił dziennik.pl. Niewykluczone też, że Geremek zasłabł za kierownicą. To jednak ostrożne przypuszczenia, bowiem miejsce wypadku muszą jeszcze zbadać biegli. Jak dowiedział się dziennik.pl, pierwsze ustalenia wskazują, że Geremek nie jechał z nadmierną prędkością.

Według policjantów, którzy oglądali miejsce wypadku, żaden z samochodów nie jechał zbyt szybko. Dziennik.pl dotarł do informacji, że mundurowi szacują predkość obu aut - mercedesa Geremka i fiata ducato - na 90-100 km na godzinę.

Gdyby auta miały jechać z większą prędkością, samochody po zderzeniu byłyby gdzie indziej - mówią nieoficjalnie policjanci. Dodają, że pojazdy jadące za autami uczestniczącymi w wypadku zdążyły wyhamować, a to też uwiarygadnia hipotezę o niezbyt dużej prędkości.

Świadkowie wypadku mówią, że słyszeli huk pękającej opony. Czy właśnie to było przyczyną tragedii? Zbadają to biegli, bowiem opona mogła wybuchnąć już w momencie zderzenia samochodów.

Jak dowiedział się dziennik.pl, wstępne hipotezy mówią też, że Bronisław Geremek mógł zasłabnąć za kierownicą. Jednak jego pasażerka nie pamięta, by profesor miał kłopoty ze zdrowiem podczas jazdy. "To trwało ułamki sekund. Nawet nie wiem, jak to się stało" - tak, tuż po wypadku, mówiła policjantom pasażerka profesora. Była przytomna. Nie było widać, by z Bronisławem Geremkiem działo się coś złego - opowiadała.

Kobieta nie potrafiła odpowiedzieć na pytanie, dlaczego Geremek nagle zjechał na przeciwległy pas. Profesor jechał mercedesem z Warszawy w stronę granicy z Niemcami. Prawdopodobnie udawał się do Brukseli.

Geremek zginął na miejscu. Towarzysząca mu kobieta trafiła do szpitala. Wypadek przeżyli również ludzie jadący fiatem.

Jedna osoba z fiata została przetransportowana śmigłowcem do szpitala w Poznaniu. Pasażerka profesora oraz druga osoba z fiata karetkami trafiły do szpitala w Nowym Tomyślu.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj