Dziennik Gazeta Prawana logo

Wyrasta nam pierwsze pokolenie optymistów

28 stycznia 2009, 23:20
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Wyrasta nam pierwsze pokolenie optymistów
Inne
Następuje radykalna zmiana pokoleniowa. W dorosłość wchodzi właśnie generacja ’89. To młodzież urodzona w czasie przełomu, która sama mówi o sobie: nie będziemy kolejnym straconym dla Polski pokoleniem. Mają 18 - 19 lat, wielką wiarę we własne możliwości. Wyzbyci kompleksów wobec Zachodu chcą mieć wyższe wykształcenie, rodzinę, dom, a przede wszystkim mieszkać w Polsce.

Kompleksowo młodych ludzi właśnie zbadał CBOS. Na podstawie ankiet powstał najbardziej optymistyczny w historii badań obraz polskiej młodzieży. W tym roku w dorosłość wkroczy pokolenie ludzi pewnych siebie, ambitnych, pozbawionych lęków o przyszłość. Nie pamiętają komunizmu, edukację zaczęli już w demokratycznym kraju. Gdy byli w gimnazjum, Polska przystąpiła do Unii Europejskiej. Czują się obywatelami świata, więc jeśli nadarzy się okazja wyjazdu, to skorzystają, ale po to by wrócić do Polski z nowymi doświadczeniami i tu spędzić życie. - Stoimy przed szansą na znacznie lepsze życie niż mieli nasi rodzice i zamierzamy ją w pełni wykorzystać - mówi 19-letnia Anna Libera, maturzystka z Warszawy. Dwanaście lat temu uważała tak jedynie połowa jej rówieśników. Dziś już trzy czwarte. Nie planują buntu, ale też nie czekają na pomoc państwa. Chcą sami budować swoją przyszłość, a od polityków oczekują tylko tego, żeby im w tym nie przeszkadzali.

"Nie mają piętna komuny. Wychowywali się w czasie boomu gospodarczego z głębokim przekonaniem, że są skazani na sukces" - komentuje prof. Janusz Czapiński, psycholog społeczny. Ale z sukcesem nie utożsamiają wcale kariery, pieniędzy czy barwnego życia. Najważniejszym celem życiowym jest dla nich miłość, przyjaźń i rodzina. Stali się bardziej konserwatywni niż ich rówieśnicy jeszcze pięć lat temu. Uprawiają seks z osobą, którą darzą uczuciem. Za dziesięć, piętnaście lat prawie wszyscy chcą już mieć własne rodziny, co piąty planuje trójkę dzieci, a 62 proc. zamierza dorobić się własnego domu.

Bezpieczną przyszłość ma im zapewnić wykształcenie i znajomość języków obcych. Dyplom wyższej uczelni zamierza zdobyć co siódmy młody człowiek (o 44 proc. więcej niż w 1990 r.). "To jednak wcale nie oznacza, że wierzą ślepo w dyplomy. Wiedzą, że człowiek uczy się całe życie. Dlatego są bardziej elastyczni i znacznie lepiej przygotowani do gospodarki wolnorynkowej niż ich rodzice" - podkreśla socjolog dr Jacek Kurzępa. Chcą podejmować wyzwania zawodowe, szkolić się, tworzyć własne firmy. Może właśnie dlatego niestraszne im widmo kryzysu. Szesnaście lat temu bezrobocia bał się co drugi młody człowiek. Dziś co dziesiąty.

Ten optymizm już niedługo zderzy się z realiami dorosłego życia. "Czeka ich ogromne wyzwanie. Czas pokaże, czy sprostają próbie czasów" - mówi ostrożnie prof. Czapiński. Z kolei Jacek Kurzępa jest pewien, że dadzą sobie radę. "Są realnymi optymistami. Wiara w rodzinę i wartości międzyludzkie będzie dla nich pancerzem ochronnym. Dzięki niej uda im się zbudować bezpieczną niszę i przeczekać kryzys."

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj