LECH WAŁĘSA: Wiele już było propozycji sfilmowania mojego życia. Na razie nikomu się to nie udało. Może wyjdzie Wajdzie. A jest co filmować, bo moje życie od samych narodzin podczas wojny,
do dziś było naprawdę ciekawe. Wajda już ze mną trochę na ten temat rozmawiał. On świetnie czuje polską historię, więc mogę być spokojny, że jego film będzie naprawdę dobry. To
oznacza, że nie tylko oddający prawdę ale także ciekawy.
To jest kwestia tego, czy dzisiejszych dwudziestolatków jeszcze interesuje historia. Mam nadzieję, że tak i że z naszych doświadczeń będą chcieli czerpać wiedzę o tym, jaki jest świat i
dlaczego jest taki, a nie inny.
Kiedyś próbował De Niro. Niestety, nie udało mu się. W Polsce jest za to wielu podobnych do mnie aktorów: wąsatych i brzuchatych. Będzie w czym wybierać.
To były głównie dokumenty, w których po prostu byłem sobą, a w teledysku pana Jacksona tylko wykorzystano zdjęcia ze mną. Nigdy się z nim nie spotkałem, zresztą może to i dobrze.
To byłby naprawdę niezły prezent. Wielu chciałoby być sfilmowanym przez mistrza Wajdę, a co dopiero ja.