Na ławie oskarżonych oprócz Majdana i Świerczewskiego usiał też Jarosław Chwastek, trzeci uczestnik nocnej awantury.

Reklama

Piłkarze nie przyznali się do winy. Stwierdzili za to, że to oni zostali zaatakowani. Jeszcze przed wejściem na salę rozpraw powiedzieli dziennikarzom, że czują się pokrzywdzeni i liczą na bezstronne wyjaśnienie sprawy. Nie chcieli odpowiadać na pytania prokuratora. Zgodzili się za to na publikację pełnych nazwisk.

W sądzie nie stawili się za to dwaj policjanci, którzy według aktu oskarżenia, mieli być przez piłkarzy pobici. Obaj mundurowi w procesie wezmą udział jako oskarżyciele posiłkowi.

Sąd ma rozstrzygnąć, jak wyglądała awantura w nocy z 27 na 28 lipca ubiegłego roku. Wiadomo, że policjanci przyjechali wtedy do pensjonatu "Villa Siesta" w Mielnie, bo mieszkańcy skarżyli się na głośną imprezę. Według wersji policjantów po krótkiej pyskówce piłkarze rzucili się na nich, szarpali, kopali i grozili. Największe kłopoty ma Piotr Świerczewski, bo to on miał uszkodzić policjantowi palec prawej ręki. Kontuzja była ponoć na tyle bolesna, że funkcjonariusz był na zwolnieniu powyżej siedmiu dni. A to oznacza, że Świerczewskiemu grozi pięć lat więzienia.

Następna rozprawa odbędzie się 10 sierpnia.

Majdan zrezygnował w poniedziałek z funkcji z mandatu radnego sejmiku województwa zachodniopomorskiego. W uzasadnieniu tłumaczy, że obowiązki zawodowe zmusiły go do przeprowadzki do Warszawy. Bramkarz gra w Polonii Warszawa. Gdy był wybierany na radnego, bronił bramki Pogoni Szczecin.