Jak długo w sokólskich wodociągach była bakteria coli? Tego nie wiadomo. Ale "Kurier Poranny" jest pewny, że bakteria była w próbkach pobranych 9 lipca. Po wyczyszczeniu i dezynfekcji sieci bakterii już nie było. 14 lipca potwierdziły to kolejne próbki.

Reklama

Ale sanepid podobno milczał, tak jak władze podlaskiej Sokółki. "O takich zagrożeniach powinien nas informować burmistrz jako gospodarz miasta. Dlaczego to było trzymane w tajemnicy? Przecież byliśmy normalnie podtruwani" - mówi jedna z sokółczanek.

>>>Pogodynka TVN wykąpała się w bakteriach

Władze i sanepid nie mają sobie nic do zarzucenia. "Informację o bakterii coli w wodzie otrzymaliśmy dopiero w piątek, a w poniedziałek zamieściliśmy komunikat na stronie internetowej oraz wywiesiliśmy go w Urzędzie Miejskim" - mówi DZIENNIKOWI Zbigniew Tochwin, rzecznik prasowy Urzędu Miejskiego w Sokółce. O bakteriach mieszkańcy dowiedzieli się więc dopiero 13 lipca.

Ale także sanepid nie widzi w tym problemu. Jego przedstawiciele twierdzą, że wykryty szczep bakterii nie był groźny dla ludzi. W dodatku występował w śladowej ilości, która nie zobowiązuje do zamknięcia dopływu wody. Wydana została więc tylko decyzja o warunkowej przydatności do spożycia.

To niejedyny problem mieszkańców regionu. Jak pisze "Kurier Poranny", bakterię coli w wodociągu mają też mieszkańcy wsi Czerwonka w gminie Suchowola. A w czterech wsiach w gminie Janów w ogóle zakręcono kurki. Tam dodatkowo wykryto paciorkowce kałowe.