jest już po przesłuchaniu w częstochowskiej prokuraturze. Na razie nie usłyszała zarzutów. Ma status świadka w sprawie o . Za znęcanie się grozi rok więzienia, drugi zarzut może skończyć się dwuletnią odsiadką.
Prokuratura usłyszała już przyznanie się 37-latki do winy. "Przyznała, że na terenie jej posesji w Kłobucku dochodziło do " - mówi "Gazecie Wyborczej" prokurator Tomasz Ozimek, zastępca rzecznika Prokuratury Okręgowej w Częstochowie.
>>>Schroniska mordują zwierzęta?
To właśnie na posesji kobiety policjanci i towarzyszący im pracownicy Fundacji For Animals oraz przedstawiciel Powiatowego Inspektoratu Weterynarii dokonali makabrycznego odkrycia. . Między nimi walały się zwierzęc szczątki, najprawdopodobniej czworonogów.
Lodówka w pomieszczniu gospodarczym była wypełniona butelkami z tłuszczem. Obrońcy zwierząt są przekonani, że to psi smalec oraz, że czworonogi już od lat hodowano tylko dla niego.
Ale zanim 37-latka usłyszy zarzuty trzeba to potwierdzić. "Najpierw muszą zostać przeprowadzone . Zostaną też zbadane zwierzęce szczątki znalezione na terenie gospodarstawa. Nie możemy z całą pewnością powiedzieć, że to szczątki psów" - wyjaśnia Marzena Bednarek z kłobuckiej policji.
Uratowane psy są pod opieką częstochowskiej Fundacji For Animals. Jej pracownicy szukają dla nich nowych domów.