Dziennik Gazeta Prawana logo

Szpieg z Polski wyśledzi talibów

13 września 2008, 03:36
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Szpieg z Polski wyśledzi talibów
Inne
Resort obrony rozpoczyna negocjacje w sprawie kolejnych samolotów bezzałogowych dla polskiej armii, które mają wesprzeć polski kontyngent w Afganistanie i zwiększyć zakres patrolowanych z powietrza terytoriów - dowiedział się DZIENNIK.

"We wtorek podpisałem zezwolenie na rozpoczęcie procedury negocjacyjnej z dwoma producentami. Chodzi o zakupy wartości 60 mln zł" - powiedział DZIENNIKOWI minister obrony Bogdan Klich. Według niego MON chce teraz kupić bezzałogowce o zasięgu powyżej 50 kilometrów.

Według naszych rozmówców wyposażona w taki sprzęt armia mogłaby prowadzić działania z zaskoczenia i znaczną część pracy rozpoznawczej wykonywałyby za nią maszyny. Pozwoliłoby to nie narażać życia żołnierzy. W przyszłości można by nawet za pomocą bezzałogowców przeprowadzać część akcji ofensywnych.

>>>Zobacz film, jak działają bezzałogowe samoloty

Nie wiadomo na razie, kto je dostarczy. Wiadomo, że nowe maszyny trafią m.in. do Afganistanu. Minister nie chce zdradzać szczegółów negocjacji. Jak dowiedzieliśmy się nieoficjalnie, za 60 mln zł MON chce kupić nawet sześć zestawów, w każdym od trzech do czterech bezzałogowców. Zdaniem eksperta od spraw techniki wojskowej i redaktora naczelnego miesięcznika "Raport" Grzegorza Hołdanowicza największe szanse na zdobycie zamówienia mają firmy izraelskie. "Z dużym prawdopodobieństwem można założyć, że chodzi o IAI produkującą bezzałogowce I - View 50 oraz firmę Aeronautics, producenta Aerostara" - twierdzi Hołdanowicz. Mniejsze szanse ma Skylark 2 z Elbit Systems.

Na razie polska armia dysponuje jedynie kilkunastoma małymi bezzałogowcami typu Orbiter o zasięgu do 20 km. Niektóre wykorzystywane są w Afganistanie i Iraku. Pozostałe służą w kraju do szkolenia.

Nowy zakup to kolejny krok w realizacji planu wyposażenia polskiej armii w całą rodzinę bezzałogowców o różnych zasięgach. Sztab Generalny zaplanował, że jeszcze w 2009 r. armia zostanie wyposażona w maszyny o promieniu działania do 300 km oraz takie, które operują w promieniu powyżej 750 km (prawdopodobnie do 2012 r.). Te ostatnie mają być zdolne nie tylko do filmowania, ale także do przenoszenia bomb i zdalnie sterowanych rakiet.

"Jeden samolot bezzałogowy z rakietą mógłby zastąpić pluton żołnierzy. Żołnierze nie musieliby jechać do akcji przez dwie godziny po wybojach i narażać się na wybuch improwizowanego ładunku wybuchowego pod kołami ich samochodu. Siedząc w bazie, patrząc na monitor, mogliby wykryć wrogi obiekt, naprowadzić na niego pocisk i zniszczyć go. Samolot tylko wracałby po kolejną rakietę" - mówi dowódca wojsk lądowych gen. broni Waldemar Skrzypczak.

Część naszych rozmówców mówi, że bezpilotowe samoloty nie tylko pozwolą oszczędzić życie żołnierzy, ale także uniknąć wielu tragedii, jak ta, do której doszło w Nangar Khel, gdzie na skutek ostrzału zginęli cywile.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj