Dziennik Gazeta Prawana logo

Umarł, bo pogotowie nie chciało przyjechać

12 października 2007, 13:58
Ten tekst przeczytasz w 0 minut
Dyspozytorka pogotowia w Sosnowcu zignorowała telefony z rozpaczliwą prośbą o pomoc. Przez godzinę nie chciała wysłać karetki do ciężko chorego. Rodzina umierającego mężczyzny dzwoniła, a dyspozytorka rzucała słuchawką. W końcu było za późno.

Szefostwo pogotowia broni pracownicy i twierdzi, że kobiecie... pomyliły się wezwania. Bo w tym czasie z ulicy Staropogońskiej były dwa telefony. I dyspozytorka wysłała karetkę tylko do pierwszego wezwania.

Rodzina umierającego mężczyzny przez godzinę błagała o ambulans. 80-latek skarżył się na potworny ból w klatce piersiowej, tracił przytomność. Dyspozytorka twierdziła, że karetka już pojechała. Okazało się, że nie do niego.

Dyrektor pogotowia nie wie jeszcze, czy zwolni nieodpowiedzialną kobietę. Chce najpierw posłuchać, jak dyspozytorka mu się wytłumaczy.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj