"Działał w sferze wywiadu gospodarczego. Służby PRL dobrze znały Mazura" - zdradził Wassermann w radiu RMF FM. Nie chciał powiedzieć, czy Mazur był oficerem, czy tylko współpracownikiem wywiadu. Nie wiadomo również, czy biznesmen donosił w czasie, gdy przebywał w USA. Minister odparł, że na to pytanie powinien odpowiedzieć kto inny. Teczka Mazura, podejrzanego o zlecenie zabójstwa generała policji Marka Papały, leży w prokuraturze.

Śledztwo utknęło w martwym punkcie, bo mafia, służby specjalne oraz niektórzy politycy i biznesmeni chcieli ukręcić łeb sprawie - śmiało twierdzi minister. I nie ma wątpliwości - śledczym badającym sprawę tego morderstwa ktoś ciągle rzucał kłody pod nogi. Kto? Minister wskazuje między innymi na ówczesnego prokuratora krajowego Karola Napierskiego.

"On, puszczając Mazura, spowodował 4-letnią zwłokę w tym śledztwie" - zauważa. I dodaje, że trzeba będzie prześledzić decyzje także innych szefów ówczesnego wymiaru sprawiedliwości. "Warto o to zapytać prokuratora Mierzewskiego, który prowadził to śledztwo. On bardzo często interweniował u różnych ludzi o pomoc, bo nie mógł się przebić ze swymi działaniami" - mówi Wassermann.

Czy oficerom wywiadu gospodarczego zależało na zlikwidowaniu Papały? Czy po roku 1990 Mazur jeszcze był agentem? W poznaniu odpowiedzi na te pytania może pomóc... prezydent Lech Kaczyński. Jutro Sejm będzie debatował nad ustawą, która pozwoli prezydentowi ujawniać agentów. Jeśli ustawa przejdzie, Lech Kaczyński będzie mógł odtajnić, kto donosił wywiadowi PRL. I raczej nie będzie się wstrzymywał z ujawnieniem prawdy o agenturalnej przeszłości Edwarda Mazura.

To będzie kolejny krok do wyjaśnienia sprawy tajemniczej śmierci generała policji Marka Papały.