Dziennik Gazeta Prawana logo

Czy Mazur kupi sobie wolność?

12 października 2007, 13:59
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Edward Mazur na wolności? Mimo decyzji amerykańskiego sądu o przedłużeniu mu aresztu nadal jest takie ryzyko. Bo amerykańskie sądy niekiedy wypuszczają nawet groźnych przestępców, jeśli ci wpłacą odpowiednio wysoką kaucję.

Milionera Mazura stać, żeby zapłacić za wolność grube pieniądze. Na decyzję sądu o dalszych losach Mazura poczekamy jednak co najmniej trzy tygodnie. Następne posiedzenie sąd wyznaczył na 15 listopada.

Czy Mazur ma szanse opuścić areszt? To zależy przede wszystkim od dowodów, jakie dostarczyła Amerykanom polska prokuratura na potwierdzenie, że to właśnie polonijny biznesmen zlecił zabicie gen. Marka Papały. Ale zależy też od... pojemności portfela Mazura - jeśli sąd zdecyduje się na wyznaczenie kaucji aresztowanemu biznesmenowi.

Co to jest ta kaucja? To zabezpieczenie, by podejrzany stawiał się na każde wezwanie prokuratury czy sądu. Musi być tak wysoka, żeby podejrzanemu nie opłacało się uciekać. W USA powstały nawet agencje udzielające pożyczek wyłącznie na kaucje! To one dbają o to, by delikwent stawiał się przed obliczem wysokiego sądu.

Gdy stracą go z oczu - wynajmują prywatnych detektywów. A potem jak w amerykańskim filmie - niezdyscyplinowanego klienta tropią, a gdy namierzą, siłą doprowadzają do sądu. Taki podejrzany, oprócz odsetek od pożyczki, płaci także karne odsetki...

Nasi rodzimi podejrzani muszą liczyć tylko na rodzinę i znajomych. Albo na własne brudne interesy. Bo u nas nawet wielomilionowe kaucje nie budzą podejrzeń. Można po prostu przynieść pieniądze w walizce i wpłacić na sądowe konto. "W momencie wpłaty na konto wymiaru sprawiedliwości nikt nie pyta ani nie sprawdza, skąd pochodzą. Dopiero jak prokuratura otrzyma wiarygodne informacje, że mogą one pochodzić z przestępstwa, może wszcząć osobne postępowanie w tej sprawie" - wyjaśnia sędzia Wojciech Małek.

A kaucje bywają naprawdę wielkie. Ich wysokość zależy tylko od prokuratora lub sędziego. "Jeśli podejrzany jest bogaty, może spodziewać się ogromnej kaucji, jeśli biedny - symbolicznej. Co więcej, tylko część kaucji przyjmowana jest w gotówce. A część to zastaw pod dom, samochód, konia, słowem wszystko to, co ewentualnie da się później spieniężyć" - opowiada dziennikowi.pl mecenas Roman Rewald, partner w polsko-amerykańskiej kancelarii Weil,Gotshal&Manges.

Jeśli podejrzany jednak ucieknie, kaucja przepada. Niezależnie od tego, kto ją wpłacił. Pieniądze zabiera Skarb Państwa. A prawo i tak dalej ściga podejrzanego.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj