"Nasi klienci mogą spokojnie dokończyć swoje wczasy. Wrócą do kraju za pieniądze z ubezpieczenia" - mówi dziennikowi.pl Aleksander Waślicki z Fishera. Obiecuje też, że nie będzie tradycyjnego schematu znikania polskich biur podróży.
Bo najczęściej, gdy upadały firmy turystyczne, właściciele błyskawicznie znikali. A zamknięte na cztery spusty biura szturmowali ludzie, którzy zapłacili za wczasy i nie zdążyli wyjechać. "Oddamy wszystkie pieniądze, co do grosza" - zapewnia Waślicki.
Turyści jego upadłego biura w Maroku, Egipcie i na Wyspach Kanaryjskich mają nadzieję, że władze Fishera nie zapomną o nich.
Dziennikarz. Zaczynał w „Super Expressie”, w Dziennik.pl od samego początku istnienia portalu, czyli kwietnia 2006. Obecnie jest wydawcą i redaktorem Newsroomu, zajmuje się także działem Technologie. W czasie wolnym gra w gry komputerowe oraz maluje figurki do Warhammera. Uwielbia koty.
