Operacja ruszyla o godzinie 22 . Skończyła się trzy godziny później. Była zaplanowana z wojskową dokładnością. Na czas przejazdu, kluczowe skrzyżowania trasy, były obstawione przez policjanci z drogówki. Wspierali ich wojskowi żandarmi. Samolot jechał na naczepie, holowanej przez potężny ciągnik.
JAK-40 jechał przez stolicę bez skrzydeł. Po to, by ułatwić transport. W końcu trafi do Instytutu Techniki Lotniczej na Wydział Mechatroniki WAT. Tu zostanie złożony z powrotem i dołączy do śmigłowców, samolotów MiG i Su. Nie będzie eksponatem. Ma służyć studentom jako pomoc naukowa.