Według gazety Mroziewicz, znany komentator polityczny programu w publicznej telewizji "Siedem dni - świat", podlegał Zarządowi II Sztabu Generalnego Ludowego Wojska Polskiego, później Zarządowi II Inspektoratu Wojskowych Służb Informacyjnych. Używał pseudonimu Sengi - pisze "Nasz Dziennik". Jak wynika z wojskowych akt, przekazanych niedawno do Instytutu Pamięci Narodowej, Mroziewicz podjął współpracę, która trwała od początku lat 80. aż do końca 1992 r. W zamian służby miały mu pomóc - według "Naszego Dziennika" - w dziennikarskiej karierze. "Przez co najmniej dziesięć lat Mroziewicz współpracował z wojskowymi służbami specjalnymi" - twierdzi informator "Naszego Dziennika".
Krzysztof Mroziewicz w rozmowie z TVN24 stanowczo zaprzecza. Niczego nie podpisywał, żadnych informacji nie udzielał. Nie wykluczył, że mogły się nim interesować służby wojskowe - jak każdym, kto wyjeżdżał w PRL-u za granicę.
Mroziewicz od początku lat 80. należy do grona najbardziej znanych dziennikarzy - komentatorów politycznych. Specjalizuje się w polityce zagranicznej. Współpracuje m.in. z tygodnikiem "Polityka" i telewizją publiczną. Specjalizuje się w wydarzeniach międzynarodowych. Trzykrotnie został nagrodzony telewizyjną nagrodą dla dziennikarzy - "Wiktorem".
"Sęk w tym, że dziennikarska kariera Krzysztofa Mroziewicza, co jednoznacznie wynika z akt IPN, uzależniona była od pomocy wojskowych służb specjalnych PRL, a później Wojskowych Służb Informacyjnych" - oskarża gazeta, która ustaliła, że jednoznacznie mówi o tym raport końcowy z likwidacji WSI. W części dotyczącej agentów i współpracowników wojskowego wywiadu precyzuje jednoznacznie: "Redaktor Krzysztof Mroziewicz od początku lat 80. do końca 1992 r. współpracował najpierw z wywiadem wojskowym PRL, a później z WSI" - napisał "Nasz Dziennik".
Informacji gazety nie chciał potwierdzić szef Służby Kontrwywiadu Wojskowego i przewodniczący komisji weryfikacyjnej WSI Antoni Macierewicz.