Skandaliczne zamieszanie przed pogrzebem 14-letniej Ani. Uczniowie alarmują, że dyrekcja gdańskiego gimnazjum nie pozwoliła im towarzyszyć koleżance w jej ostatniej drodze. "To bzdura" - odpowiada szkoła.
Uczniowie wywiesili kartkę z dramatycznym apelem. Domagają się od dyrekcji szkoły zgody na pójście na pogrzeb. "Pytanie, czego się boją? Co jest powodem takiej decyzji?" - pytają. Twierdzą, że dyrekcja nie chce puścić na cmentarz nawet tych, którzy przyniosą zwolnienie ze szkoły od rodziców.
Tymczasem pracownicy gimnazjum zapewniają dziennik.pl, że na pogrzeb organizują szkolną delegację. Na cmentarz i do kościoła mają pójść uczniowie pod opieką nauczycieli i o żadnym zakazie nie ma mowy.
Kto ma rację? Bez powodu uczniowie na pewno nie wystąpiliby ze swym apelem. Źle, że tragedię, jaką jest samobójstwo zaszczutej dziewczynki, zasłaniają bzdurne kłótnie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz
|