Warszawski lekarz czekał, aż pacjentka położy się na kozetce, zamknie oczy i zacznie głęboko oddychać. Wtedy, korzystając z jej nieuwagi, kradł portfel. Dziś wpadł.
Wszystko dlatego, że jedna z pacjentek usłyszała, jak lekarz majstruje przy zamku jej torebki. Po badaniach od razu zorientowała się, że zniknął jej portfel. Wezwała policję. Gdy funkcjonariusze weszli do gabinetu, za szafą z lekami znaleźli dwa portfele. Lekarz oczywiście nie przyznaje się do winy. A portfele podrzucili pewnie złośliwi koledzy albo same pacjentki je tam położyły...
Jeśli sąd uzna, że lekarz to złodziej, czeka go nawet pięcioletnia przerwa w karierze medyka.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz
|