Trzymano ich w niewoli i kazano zbierać pomarańcze. Do hiszpańskiej Walencji ściągali ich dwaj Polacy. Obozem kierowali czterej Ormianie. Dzięki wspólnej polsko-hiszpańskiej akcji policji, członków gangu udało się aresztować, a robotników uwolnić.
Na trop obozu wpadli dziennikarze z Łodzi szukający osób, które ginęły bez śladu po wyjeździe do pracy w ten sam rejon Hiszpanii. Kilka osób zdołało zadzwonić do rodzin i prosiło o pomoc. Wszyscy musieli pracować po 14 godzin, nie dostawali jedzenia ani pieniędzy.
Część z uwolnionej grupy jest już w kraju.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl