Nie pomagają ani prośby, ani groźby. Nad ranem po raz kolejny zdarzył się dramat z winy pijanego kierowcy. 20-letni mężczyzna gwałtownie zjechał na lewy pas i zahaczył o koło nadjeżdżającego z naprzeciwka ciągnika. Samochód wypadł z drogi i uderzył w drzewo. Potem zaczął się palić.
W płonącym volkswagenie golfie zginęli trzej mężczyźni w wieku 19-20 lat. Uratował się tylko kierowca. Teraz czeka go sąd. I życie ze świadomością, że przez własną głupotę zabił swoich kolegów.