Na prostej drodze stracił panowanie nad kierownicą, po czym uderzył w drzewo. Pijany kierowca wypadł z auta i tylko złamał nogę. W płonącym samochodzie zginęli jego trzej koledzy. Ta tragedia wydarzyła się w Pile koło Lubaczowa (Podkarpacie).
Nie pomagają ani prośby, ani groźby. Nad ranem po raz kolejny zdarzył się dramat z winy pijanego kierowcy. 20-letni mężczyzna gwałtownie zjechał na lewy pas i zahaczył o koło nadjeżdżającego z naprzeciwka ciągnika. Samochód wypadł z drogi i uderzył w drzewo. Potem zaczął się palić.
W płonącym volkswagenie golfie zginęli trzej mężczyźni w wieku 19-20 lat. Uratował się tylko kierowca. Teraz czeka go sąd. I życie ze świadomością, że przez własną głupotę zabił swoich kolegów.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl