Krwawa noc na warszawskiej Pradze. 25-letni mężczyzna zabił nożem własną matkę. Gdy upadła martwa na podłogę, szaleniec otworzył okno i rzucił się w 10-piętrową przepaść. Mężczyzna przeżył, bo miał niebywałe szczęście. Zamiast na bruk, spadł na samochód.
Zabójca i niedoszły samobójca z połamanymi nogami trafił do szpitala. Ale może mówić o niebywałym szczęściu. Bo - jak zeznał strażnikom miejskim - zanim wyskoczył... próbował się zabić na kilka sposobów. Najpierw wbił sobie nóż w brzuch a później połknął... rtęć oraz garść lekarstw. Dopiero gdy to nie zadziałało - rzucił się w przepaść.
Policję wezwał czujny sąsiad niedoszłego samobójcy. O 1.30 w nocy usłyszał za oknem przeraźliwy huk. Gdy wyjrzał na ulicę, zobaczył mężczyznę leżącego na samochodzie.
Policjanci przesłuchają go, gdy tylko będzie w stanie rozmawiać. Chcą wyjaśnić, dlaczego targnął się na życie własnej matki.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz
|