Dziennik Gazeta Prawana logo

Była dyrektor z Szyman potwierdza podejrzane loty

12 października 2007, 14:25
Ten tekst przeczytasz w 1 minutę
Europarlamentarzyści badający sprawę tajnych lotów CIA zacierają ręce. Mają nowe fakty. "Boeing 737 z Kabulu lądował w Szymanach, choć według norm był za duży" - opowiadała im Mariola Przewłocka, była dyrektor lotniska. "Nie wolno się było do niego zbliżać" - dodała.

"Te zeznania są jasne" - relacjonował Wolfgang Kreissl-Doerfler z niemieckiej partii SPD. Przewłocka opowiedziała jemu i jego kolegom o dziwnych lotach. Np. o tym, jak trzeba było specjalnie odśnieżać pas rzadko używanego lotniska, żeby mogła tam wylądować podejrzana maszyna.

Była dyrektor - według eurodeputowanego zwolniona po tym, jak udzieliła wywiadu francuskim filmowcom - mówiła, że Boeing i inne, mniejsze odrzutowce zawsze kołowały daleko od budynków. Pracownicy portu nie mogli sie do nich zbliżać, a za ich postój zawsze ktoś płacił gotówką, a nie, jak zwykle się to dzieje, kartą kredytową.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj