Pisk opon, dachowanie i rów. Tak zakończył się powrót z imprezy dla siedmiorga nastolatków z Drawska (Wielkopolskie). Kierowca był kompletnie pijany. Szóstka podróżników wylądowała w szpitalu z poważnymi obrażeniami. To cud, że nikt nie zginął.
Pili na dyskotece do rana. Już po zabawie władowali się w siedmioro do volkswagena passata i ruszyli na wyprawę. I to z szaleńczą prędkością. Ale nie dojechali. W Drawsku, na zakręcie, auto wyrzuciło z drogi. Badania alkomatem wykazały, że kierowca miał 1,6 promila alkoholu w wydychanym powietrzu.
I, jak to zwykle bywa, pijakowi nic się nie stało. Trafił do policyjnej izby zatrzymań. Gorzej jednak znieśli wypadek jego pasażerowie - szóstka 16 i 17-letnich dzieciaków. Pięcioro z
bardzo poważnymi ranami głowy i kręgosłupa wylądowało na intensywnej terapii.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz
|