"To wybryk głupiego dowcipnisia" - powiedział dziennikowi.pl aspirant Jacek Pytel z katowickiej policji. Koszmar zaczął się o 14. Wtedy ktoś powiedział policjantom, że bomba wybuchnie na katowickim dworcu punktualnie o 15.
Przerażeni podróżni pod eskortą policji uciekli z dworca. Bo funkcjonariusze nie chcieli ryzykować. Na perony nie wjeżdżały pociągi, a w okolicy stacji całkowicie zatrzymano ruch. Saperzy nie mieli już czasu, by sprawdzić dworzec, dlatego wszyscy nerwowo oczekiwali na 15.00.
Jednak nic się nie stało. Policjanci dla pewności odczekali jeszcze kilkanaście minut i zaczęli przeszukiwać każdy zakamarek budynku. Ale już wiedzą, że to po prostu był głupi dowcip. Dlatego zrobią wszystko, by kawalarza-idiotę dopaść.
Dziennikarz. Zaczynał w „Super Expressie”, w Dziennik.pl od samego początku istnienia portalu, czyli kwietnia 2006. Obecnie jest wydawcą i redaktorem Newsroomu, zajmuje się także działem Technologie. W czasie wolnym gra w gry komputerowe oraz maluje figurki do Warhammera. Uwielbia koty.
