To dopiero idiota. Nie chciało mu się iść po papierosy, po które wysłał go dziadek. Ukradł więc mu samochód. Ale swoją wycieczkę skończył w rowie, bo nie dość, że nie umiał jeździć, to do tego był kompletnie pijany.
Policjanci, gdy przebadali 13-latka od razu zrozumieli, dlaczego auto, którym jechał dachowało. Alkomat wskazał 0,7 promila.
Teraz chłopak stanie przed sądem rodzinnym. Odpowie za jazdę po pijanemu i bez prawa jazdy. Przecież nikt go nie będzie ścigał za kradzież auta. Bo dziadek nie zgodzi się, by wnuk trafił do poprawczaka za zabranie rodzinnego samochodu.
A wszystko przez to, że chłopcu nie chciało się przejść kilku kilometrów.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz
|