Dziennik Gazeta Prawana logo

Ochroniarz: W "Tesco" kazali mi gnębić ludzi

12 października 2007, 14:59
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Gnębienie, prześladowanie i przesadne kontrolowanie pracowników "Tesco". To zadanie ochroniarzy tego hipermarketu. Andrzej Żuber dwa lata temu pracował jako strażnik w "Tesco" w Łukowie. Wytrzymał 60 dni. Rzucił pracę, bo nie chciał traktować pracowników sklepu jak złodziei.
"Ochroniarz ma być jak pies gończy! Nie tylko wobec klientów! Pracownik hipermarketu ma drżeć na jego widok! Już samo słuchanie tych słów na szkoleniu przyprawiało mnie o dreszcze" - przypomina Andrzej Żuber.

Praca w "Tesco" była dla niego koszmarem. Już na szkoleniu w Warszawie wyrabiano w nim przekonanie, że każdy zatrudniony w sklepie to oszust i przestępca. "Mówiono, że kasjerki przepuszczają towary, że są w zmowie z klientami, że podkradają pieniądze. Kazano nam bacznie je obserwować, mimo iż nad każdym stanowiskiem była kamera" - wspomina.

Ale to był dopiero początek horroru w "Tesco". Po kilku dniach pracy miał wrażenie, że nie jest ochroniarzem, tylko katem w obozie pracy. "Prawda, czułem władzę. Ale nie chciałem jej wykorzystywać. Nie mogłem znieść tego, że tak mam traktować uczciwych ludzi, którzy ciężko pracują za marną pensję" - stwierdza.

Nie chciał śledzić każdego kroku pracownika. Nie chciał rewidować kobiet. Wiele razy widział, jak przygnębione, samotne matki dźwigają tonowe palety, by zarobić na chleb dla dziecka.

"Bardzo chciałem im pomóc, ale brakowało mi odwagi, by się sprzeciwić kierownikowi. Z takim samym bólem serca obserwowałem, jak wyrzucana zostaje pracownica, tylko dlatego, że zjadła jedno winogrono. Nie mogłem tego zrozumieć, zwłaszcza że chwilę później pilnowałem ludzi, którzy do śmieci wyrzucają lekko uszkodzone przedmioty i jedzenie. W <Tesco> to norma. Towar nie jest dawany ludziom, tylko wyrzucany" - tłumaczy były ochroniarz.

Po dwóch miesiącach odszedł z pracy, bo nie mógł wytrzymać tego, w jaki sposób szefostwo każe mu poniżać pracowników. "To był najgorszy okres w moim życiu" - podsumowuje Tomasz Żuber.

Okazuje się, że poniżanie, kontrolowanie, wykorzystywanie ludzi za marne ochłapy to w "Tesco" norma. Dowodem są setki maili, telefonów, które otrzymujemy od pracowników tego hipermarketu z całego kraju. Żalą się pracownicy "Tesco" z Opola, Szczecina, Ostrowa, Rudy Śląskiej, Poznania, Bogatyni, Rzeszowa i wielu innych miast. Ludzie narzekają na ciężką pracę, łamanie przepisów prawa, na upokarzające traktowanie, na niską pensję. Dlaczego wielki międzynarodowy holding tak traktuje Polaków? Dlaczego jest ponad prawem? - pyta "Fakt".
Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj