Trybunał rozpatrzy sprawę w pełnym składzie. Rozprawie przewodniczył będzie prezes TK Andrzej Rzepliński, a sprawozdawcą będzie Mirosław Granat.

Reklama

Janusz Kochanowski (zginął pod Smoleńskiem 10 kwietnia 2010 roku) zaskarżył dekret do TK w grudniu 2008 r.

"O tym, że dekret był niekonstytucyjny, wiedzieliśmy od samego początku. Łamał on wszystkie podstawowe prawa człowieka, a Rada Państwa nie była uprawniona do wydania takiego dokumentu" - podkreślał wówczas Kochanowski. "Jeżeli Trybunał Konstytucyjny podzieli moje stanowisko, to będzie miało również znaczenie symboliczne" - mówił RPO.

Pytany, o to czy nie jest za późno, by skarżyć do TK ten dekret, Kochanowski mówił: "gdybym mógł to zrobić 20 czy 15 lat wcześniej, to bym to zrobił". Podkreślał, że "jest to najwyższy i ostatni czas, w którym można zaskarżyć do Trybunału dekret o stanie wojennym".

Według RPO ustanowione wówczas prawo wywiera także skutki prawne dziś. We wniosku do Trybunału Rzecznik napisał, że sądy do dziś wydają na wniosek obywateli orzeczenia unieważniające wyroki skazujące wydane na mocy dekretu o stanie wojennym, a poszkodowani dochodzą odszkodowań za represje z tamtego okresu.

Jednocześnie wskazywał, że "jest problemem oczywiście, czy Trybunał Konstytucyjny uzna (...) się za uprawniony do badania konstytucyjności obecnie".



13 grudnia 1981 r. Polskie Radio nadało wystąpienie gen. Wojciecha Jaruzelskiego, w którym informował on Polaków o ukonstytuowaniu się Wojskowej Rady Ocalenia Narodowego i wprowadzeniu na mocy dekretu Rady Państwa stanu wojennego na terenie całego kraju.

Dekret o wprowadzeniu stanu wojennego był niezgodny z obowiązującym wówczas prawem, ponieważ Rada Państwa mogła wydawać dekrety jedynie między sesjami Sejmu. Tymczasem sesja taka trwała, a najbliższe posiedzenie izby wyznaczone było na 15 i 16 grudnia.

Reklama