Dziennik Gazeta Prawana logo

Radni pod sąd. Za koszulki z napisem "Głosuję na Bronka"

25 marca 2011, 13:04
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
Radni pod sąd. Za koszulki z napisem "Głosuję na Bronka"
Shutterstock
Gdański sąd zajmie się sprawą nielegalnej agitacji wyborczej, jakiej mogło się dopuścić pięciu gdańskich radnych PO. Przed ostatnimi wyborami prezydenckimi rajcy przyszli na sesję rady miasta w koszulkach z napisem "Głosuję na Bronka".

Jak poinformował w piątek PAP Piotr Skiba - jeden z radnych PO, którego dotyczy sprawa - rajcy dostali właśnie zawiadomienia z informacją, iż Sąd Gdańsk-Południe wyznaczył posiedzenie w tej sprawie na 17 maja. Radnym grozi grzywna w wysokości do 5 tys. zł.

Sprawa ma związek z sesją gdańskiej rady miasta z czerwca ub.r., odbywającą się jeszcze przed pierwszą turą wyborów prezydenckich. Radni przyszli na nią ubrani w koszulki z napisami "Głosuję na Bronka".

Lokalna anarchistyczna grupa "Nic o nas bez nas" zawiadomiła policję o możliwości popełnienia wykroczenia polegającego na agitacji wyborczej na terenie urzędu samorządu terytorialnego.

"Myślę, że sądy mają chyba dużo do roboty w tym kraju i takimi sprawami nie powinny się zajmować, bo szkodliwość tego czynu jest totalnie minimalna" - powiedział PAP Skiba, komentując skierowanie do sądu wniosku w sprawie ukarania jego i pozostałej czwórki radnych.

Dodał, że pojawienie się na sesji kilku radnych ubranych w koszulki ze wspomnianym napisem nie było żadną zorganizowaną akcją. Wyjaśnił, że w dniach poprzedzających sesję odbyły się spotkania, na których członkom pomorskiego PO rozdawano koszulki. "Ludzie włożyli je, bo chcieli pokazać, że popierają Bronka Komorowskiego, ale przecież tam nie było żadnej agitacji: nikt np. nie rozdawał zdjęć czy ulotek" - powiedział Skiba.

Jak poinformowała w piątek PAP rzeczniczka prasowa gdańskiej policji Aleksandra Siewert, zawiadomienie złożone przez grupę "Nic o nas bez nas" obejmowało także szóstego gdańskiego radnego PO - Jerzego Borowczaka. Jednak Borowczak w październiku ub.r. został posłem i chroni go immunitet. Siewert poinformowała, że gdańska policja zwróciła się do Komendy Głównej Policji z wnioskiem o podjęcie działań zmierzających do uchylenia posłowi immunitetu.

Borowczak powiedział w piątek PAP, że był wzywany w tej sprawie na policję w październiku ub.r. "Poszedłem, chciałem - tak, jak moi koledzy, złożyć zeznania. Policjant stwierdził jednak, że nie może mnie przesłuchać, bo dwa dni wcześniej zostałem posłem i mam immunitet" - zaznaczył Borowczak.

Jak dodał, zna przepis mówiący o zakazie agitacji w siedzibach samorządu, ale uznał, że pojawienie się na sesji rady we wspomnianej koszulce nie jest agitacją. "To było wyrażenie mojego zdania, ale nie agitacja. Agitacji żadnej nie robiłem" - wyjaśnił dodając, że nie ma zamiaru "kryć się za immunitetem". "Jeśli sąd uzna, że złamałem prawo, to mnie ukarze, a ja się poddam tej karze" - wyjaśnił.

Borowczak poinformował też, że sam chce się zrzec immunitetu, by razem z kolegami stanąć przed sądem. "Byłem właśnie u marszałka Sejmu Grzegorz Schetyny z pytaniem o to, co mam zrobić, by uchylono mi immunitet: usłyszałem, że prawnik przygotuje mi odpowiednie dokumenty" - dodał.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło PAP
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj