Dziennik Gazeta Prawana logo

Sprawa dyscyplinarna Dubienieckiego odroczona do końca września

2 sierpnia 2011, 19:20
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Sprawa dyscyplinarna Dubienieckiego odroczona do końca września
© 2010 ABC Studios. All Rights Reserved
Do 28 września sąd dyscyplinarny przy Okręgowej Radzie Adwokackiej w Gdańsku odroczył postępowanie przeciwko Marcinowi Dubienieckiemu, mężowi Marty Kaczyńskiej. Sprawa dotyczy niestosownych wypowiedzi adwokata dla mediów.

Powodem odroczenia było zbyt późne ustanowienie przez Dubienieckiego swojego obrońcy - adwokat Łukasz Rumszek otrzymał pełnomocnictwo do sprawy dopiero 31 lipca i nie zdążył się przygotować do procesu.

Jak powiedział przewodniczący sądu dyscyplinarnego Roman Mirecki, w takiej sytuacji rozpoczęcie postępowania przeciwko Dubieneckiemu godziłoby w jego prawo do obrony.

"W błędzie są wszyscy ci, którzy stawiają znak równości między słowem obwiniony i winny" - powiedział dziennikarzom Dubieniecki przed wejściem na salę rozpraw.

Dubieniecki i jego obrońca chcieli, aby sąd utajnił postępowanie - sąd jednak uznał, że jest za wcześnie na rozpatrywanie takiego wniosku.

"Nie chcę, żeby był to proces polityczny, zostałem już osądzony nie tylko przez Okręgową Radę Adwokacką, ale także środowisko adwokatów w całej Polsce. Nie jestem też kukłą do osądzania przez dziennikarzy" - powiedział przed sądem dyscyplinarnym mąż Marty Kaczyńskiej.

Adwokatowi towarzyszył ojciec, Marek Dubieniecki (także adwokat). "Moja rodzina, mój syn ma już tego dosyć, tego szpiegowania dziennikarzy, podchodzenia, robienia ukradkiem zdjęć. Pan Słomczyński (Tomasz Słomczyński - reporter "Dziennika Bałtyckiego", pokrzywdzony w sprawie) prowokował syna, kilkakrotnie do niego wydzwaniał" - powiedział dziennikarzom Marek Dubieniecki.

Wszczęte w marcu przez rzecznika dyscyplinarnego ORA postępowanie dotyczyło dwóch wypowiedzi Dubienieckiego dla mediów. Dziennikarka "Polityki" miała usłyszeć od męża Marty Kaczyńskiej, że to, czy będzie on prowadził swoją kancelarię z panem M., czy z gangsterem "Słowikiem", to jest jego prywatna sprawa.

Natomiast dziennikarzom tytułu "Polska Dziennik Bałtycki" Dubieniecki - pytany o spółkę ze skazanym za wyłudzenie Adamem S., którego ułaskawił prezydent Lech Kaczyński - miał powiedzieć m.in.: "Jakby pan do mnie przyszedł do kancelarii i poprosił o komentarz, to dostałby pan w dziób za takie pytanie i za czelność, że pan do mnie dzwoni". Dopytywany dalej, wulgarnie zakończył rozmowę: "niech się pan odp...". Zapis tej ostatniej rozmowy dziennikarze przekazali gdańskiej ORA.

O ukaranie adwokata wnioskuje rzecznik dyscyplinarny gdańskiej ORA. Marcinowi Dubienieckiemu może grozić od upomnienia do usunięcia z zawodu.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło PAP
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj