Dziennik Gazeta Prawana logo

Porucznik Wosztyl się mylił? Oto, co zeznał na pierwszym przesłuchaniu

3 listopada 2012, 15:23
Ten tekst przeczytasz w 1 minutę
Por. Artur Wosztyl i Ewa Błasik, wdowa po gen. Błasiku
Słów porucznika nie potwierdzają elektroniczne zapisy /Newspix
Na naradzie sejmowego zespołu Antoniego Macierewicza, porucznik Artur Wosztyl potwierdził zeznania chorążego Remigiusza Musia, że Tu-154M dostał rozkaz zejścia na 50 metrów. Tyle, że komendy nie potwierdzają ani czarne skrzynki, ani pierwsze zeznania porucznika.

Podczas pierwszego przesłuchania w prokuraturze porucznik Artur Wosztyl nie potwierdził zeznań chorążego Remigiusza Musia, że kontroler ze Smoleńska nakazał zejść prezydenckiej maszynie do 50 metrów. Dopiero 21 kwietnia 2010, przyznał, że słyszał słowa kontrolera -e "Wprost". Powtórzył to na ostatnim spotkaniu sejmowego zespołu Antoniego Macierewicza.

Tymczasem zeznań obu członków załogi Jaka-40 nie potwierdzają żadne inne dowody. Słów o zejściu na 50 metrów nie ma nagranych ani na czarnej skrzynce Tu-154M, Jaka-40, czy też na taśmach z wieży w Smoleńsku - wyjaśnia gazecie Maciej Lasek, były członek komisji Jerzego Millera i przewodniczący Państwowej Komisji Badania Wypadków Lotniczych.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło Wprost
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj