Sąd zapowiada skargę w sprawie agenta, który miał uwieść pielęgniarkę. Czy jednak Honorata K. została rzeczywiście uwiedziona? - zastanawia się "Wprost"

Reklama

Przed sądem w 2009 roku skarżyła się, że została oszukana przez CBA, bo wraz z zakończeniem śledztwa agent przestał się do niej odzywać. W rozmowie z tygodnikiem w następujący sposób sprawę przedstawia
adwokat doktora G., Adam Jachowicz:

Honorata K, pielęgniarka w tym szpitalu, była zmanipulowana przez przystojnego mężczyznę. Sędzia Tuleya nazwał go Dużym Tomkiem, ale dla nas to był Mały Tomek, bo człowiek raczej niewysoki. Tomasz N. przyszedł na
przesłuchanie i powiedział, że nie wie o co chodzi. Operacja w szpitalu? "Może i pracowałem, ale nie powiem bo to jest tajemnica państwowa. Jak pan sędzia mnie zwolni z tajemnicy, będę odpowiadał". Sąd zwrócił się do CBA o zwolnienie swojego byłego funkcjonariusza z zachowania tajemnicy informacji niejawnych, ale na piśmie tego odmówiono. Wszystko wiemy na podstawie tego, co zeznała Honorata K. To zawiedziona kobieta, której Tomasz N. obiecał małżeństwo. Razem z nim jeździła w świętokrzyskie i na Podkarpacie. Tomasz N. miał jej powiedzieć że ma ciężko chorego wujka i chce się dowiedzieć, ile będzie kosztowała operacja u G. Przejęła się swoim chłopakiem, właściwie narzeczonym, bo przecież mieli już datę ślubu. Jeździli po domach, udawali zakochaną parę. Ona była rozpoznawalna przez pacjentów bo pracowała na oddziale. Ale żadna z osób z którymi rozmawiała z narzeczonym u boku, nie przyznała, że dała cokolwiek doktorowi G.
- mówi Jachowicz.

"Wprost" pisze jednak, że nieco inny obraz wyłania się z opowieści koleżanek Honoraty K. Z ich relacji wynika, iż pielęgniarka nie czuła się uwiedziona, a "Dużego Tomka" znała już wcześniej, kiedy jeszcze był policjantem.

Dziennikarze próbowali zweryfikować te informacje u Honoraty K, która pracuje w jednym z podwarszawskich szpitali, ale nie udało im się porozmawiać. Być może dlatego, że pielęgniarka - według relacji jej koleżanek - do dziś jest w kontakcie z agentem CBA.

Według jednego ze świadków, pielęgniarza Marcina R, na oddziale wiedziano, że Honorata K. jest związana z "Dużym Tomkiem".

Ona jeszcze na pewien czas przed aresztowaniem doktora mówiła otwarcie, że ordynator będzie zamknięty - opowiadał Marcin R. Według jego relacji Honorata K. już po aresztowaniu doktora G. została pielęgniarką koordynującą na oddziale intensywnej opieki pooperacyjnej. Straciła to stanowisko po tym, jak jej koleżanki napisały wspólny list o jej odwołanie w związku z apodyktycznością i nieuprzejmym zachowaniem, połączonymi z niewystarczającymi kompetencjami.