Sąd zapowiada skargę w sprawie agenta, który miał uwieść pielęgniarkę. Czy jednak Honorata K. została rzeczywiście uwiedziona? - zastanawia się "Wprost"
Przed sądem w 2009 roku skarżyła się, że została przez CBA, bo wraz z zakończeniem śledztwa agent przestał się do niej odzywać. W rozmowie z tygodnikiem w następujący sposób sprawę przedstawia
adwokat doktora G., Adam Jachowicz:
- mówi Jachowicz.
"Wprost" pisze jednak, że nieco inny obraz wyłania się z opowieści koleżanek Honoraty K. Z ich relacji wynika, iż pielęgniarka nie czuła się uwiedziona, a "Dużego Tomka" znała już wcześniej, kiedy jeszcze był policjantem.
Dziennikarze próbowali zweryfikować te informacje u Honoraty K, która pracuje w jednym z podwarszawskich szpitali, ale nie udało im się porozmawiać. Być może dlatego, że pielęgniarka - według relacji jej koleżanek - do dziś jest w kontakcie z agentem CBA.
Według jednego ze świadków, pielęgniarza Marcina R, na oddziale wiedziano, że Honorata K. jest związana z "Dużym Tomkiem".
- opowiadał Marcin R. Według jego relacji Honorata K. już po aresztowaniu doktora G. została pielęgniarką koordynującą na oddziale intensywnej opieki pooperacyjnej. Straciła to stanowisko po tym, jak jej koleżanki napisały wspólny list o jej odwołanie w związku z apodyktycznością i nieuprzejmym zachowaniem, połączonymi z niewystarczającymi kompetencjami.