Wniosek szefa służby krytykują lubelscy sędziowie. – – mówił wczoraj na konferencji prasowej rzecznik Sądu Okręgowego w Lublinie Artur Ozimek.
Szef CBA odmówił skomentowania tych zarzutów. – – mówi DGP szef służby antykorupcyjnej Paweł Wojtunik.
Jak wyjaśnia, sytuacja, do której doszło podczas rozprawy w Lublinie, budzi jego obawy o obiektywizm i bezstronność sędzi Katarzyny Gałus, stąd wniosek do ministra sprawiedliwości. Wojtunik nie chce mówić o szczegółach. – – odpowiada krótko.
Nieoficjalnie wiadomo, że podczas posiedzenia sądu, na którym zapadła decyzja o sankcjach wobec marszałka podejrzanego o przyjmowanie łapówek, byli obecni prokurator i czterech agentów CBA. Swoje spostrzeżenia opisali w oficjalnych raportach. Według serwisu TVN 24 sędzia Katarzyna Gałus miała powiedzieć, że „marszałek powinien być zadowolony”. Miała na myśli swoją decyzję, że może on opuścić areszt po wpłaceniu 60 tys. zł kaucji. – – mówi nasz rozmówca.
Były minister sprawiedliwości i członek Krajowej Rady Sądownictwa Krzysztof Kwiatkowski uważa, że trudno mówić w tej sytuacji o naciskach na sąd. – – obiecał.
Przypomnijmy: marszałek woj. podkarpackiego Mirosław K. usłyszał siedem zarzutów karnych. Miał przyjąć łapówki (od 1,5 tys. zł do 30 tys. zł), a także podróżować po świecie na koszt przedsiębiorców starających się o dotacje przyznawane przez jego urząd. Dwa zarzuty dotyczą korzyści osobistych w postaci usług seksualnych, oraz powoływanie się na wpływy w lokalnych urzędach. Sędzia zdecydowała, że nie trafi on do aresztu, jeśli wpłaci 60 tys. zł, czyli trzecią część jego rocznych zarobków.