Dziennik Gazeta Prawana logo

Mężczyzna umierał pod drzwiami szpitala w Wołowie. Nie otworzyli, bo uznali go za szaleńca

31 lipca 2014, 11:14
Ten tekst przeczytasz w 1 minutę
Szpital
Szpital/Shutterstock
Dramatyczna śmierć przed szpitalem w Wołowie. Jak dowiedziało się Radio Wrocław, 60-latek, który przyszedł pod placówkę w nocy, nie został wpuszczony do środka.

Personel nie udzielił pomocy umierającemu, bo ten miał zachowywać się agresywnie i dobijać się do drzwi szpitala w Wołowie.

Według relacji żony, mężczyzna był chory na serce i błagał o pomoc. Szpital wziął go za szaleńca i zadzwonił po policję. Gdy policja przyjechała, było za późno - pacjent zmarł pod oknami medyków.

Dyrekcja placówki w Wołowie nie komentuje sprawy. Marek Gajos, starosta powiatu wołowskiego, pod który podlega szpital, tłumaczy, że personel zadzwonił na policję, bo bał się mężczyzny. 

mówi Piotr Karniej z Uniwersytetu Medycznego we Wrocławiu.

mówi. 

Sprawę bada prokuratura. Wyjaśnień chce też NFZ, który płaci za nocną pomoc lekarską.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło IAR
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj