Arcybiskup Marek Jędraszewski w czasie swego kazania chętnie sięgał do polityki. Skrytykował na przykład odchodzącego prezydenta za to, że pojawił się w Berlinie na obchodach upamiętniających pułkownika Clausa von Stauffenberga, nazistowskiego oficera znanego ze swe pogardliwego stosunku do Polaków i Żydów, który zapisał się w historii II wojny światowej tym, iż próbował zabić Adolfa Hitlera. Stauffenberg podłożył bombę w czasie narady w kwaterze w Wilczym Szańcu niedaleko Kętrzyna, jednak eksplozja jedynie zraniła wodza III Rzeszy. Zamachowiec został schwytany i rozstrzelany. Bronisław Komorowski kilka tygodni temu w czasie wizyty w stolicy Niemiec uczestniczył w uroczystościach poświęconych m.in. pamięci o Stauffenbergu. Nie spodobało się to arcybiskupowi. Nazwał ten fakt zobowiązania moralnego, jakim było Powstanie Warszawskie.
Łódzki hierarcha nie poprzestał jednak na tej krytyce i znów zaczerpnął przykładami z polityki. Stwierdził, że przyjęcie ustawy o in vitro oraz konwencji antyprzemocowej jest wbrew ideałom, o które walczyli powstańcy w 1944 roku.
- argumentował arcybiskup Jędraszewski.
- podsumował metropolita.